Gdy Gwenyth mówiła, jej oczy zaszły mgłą, jakby zagubiła się we wspomnieniach.
Kaelie wstała, podeszła i przytuliła Gwenyth, łagodnie ją pocieszając. — Babciu Gwenyth, to nie twoja wina. Mieli na mnie oko od dawna. Hardwickowie po prostu dostali małą korzyść i nie mogli się doczekać, żeby mnie sprzedać.
— Babciu, gdyby nie ty, nie byłoby mnie tutaj. Więc proszę, nie obwiniaj się — powiedziała Kael
















