Jemma kopnęła Ashera. – Idź ratować Kaelie! Ten facet jest stary i obrzydliwy. Nie pozwolę mu jej tknąć.
– Skąd pewność, że grozi jej niebezpieczeństwo? – Asher zamrugał i uśmiechnął się powoli, z nieskrywanym luzem. – Nie potrzebuje mojego ratunku.
W jego głosie pobrzmiewała jedynie absolutna wiara w Kaelie.
– Ty idioto! – Jemma wywróciła oczami tak mocno, że aż ją zabolało, machając z irytacją m
















