— Rusz się, póki jeszcze mówię po dobroci — rzuciła Kaelie, mrużąc oczy, w których malował się chłodny, niebezpieczny błysk i wyraźne zniecierpliwienie.
Widząc Kaelie w takim stanie, Felicity poczuła jeszcze większy niepokój, ale wciąż blokowała przejście. Zapytała: — Za kogo ty się uważasz, żeby tak do mnie mówić? Czy ty w ogóle wiesz, kim jest moja siostrzenica?
— Nie obchodzi mnie, kim jesteś.
















