— Zasługujesz na to, Meredith — powiedział Harrison, z satysfakcją klepiąc Cassandrę po ramieniu. — Wychowałaś tak wyjątkową córkę. Choćby dla samej mojej przyszywanej wnuczki, Cassandry, zadbałbym o to, byś tu była.
— To naprawdę wielka szkoda — fuknął Harrison, a jego mina zrzedła. — To jedno zaproszenie zmarnowało się przez tę nędzną dziewuchę. W przeciwnym razie Winston mógłby do nas dołączyć.
















