Odrzucona przez moją fałszywą rodzinę, ukoronowana przez miliardera

Odrzucona przez moją fałszywą rodzinę, ukoronowana przez miliardera

Autor: Emma Collins

Rozdział 6 Schemat
Autor: Emma Collins
4 cze 2026
— Proszę zachować te pieniądze dla męża, pani Hardwick — powiedziała Kaelie lodowatym tonem. — Będą mu potrzebne dla tych jego kochanek. Słyszałam, że nie należą do tanich. — Ty… — Meredith zakrztusiła się z wściekłości. Pięści Winstona zacisnęły się tak mocno, że pobielały mu kostki. Gdyby nie tłum świadków, udusiłby ją na miejscu. Wszyscy znali prawdę. Rodzina Meredith wyciągnęła Winstona z nicości, zabezpieczając ich małżeństwo fortuną. Jednak gdy tylko zdobył władzę, ani razu nie spojrzał przychylnie na swoją pospolitą żonę, woląc towarzystwo młodszych i ładniejszych kobiet. Cała elita szeptała o tym po kątach, ale nikt nie miał odwagi powiedzieć tego głośno. Aż do teraz. Kaelie wystarczyło jedno zdanie, by zburzyć starannie budowaną iluzję idealnej rodziny Hardwicków. Winston zacisnął szczęki. „Gdybym wiedział, że wyrośnie na kogoś takiego” — wrzał w duchu — „pozwoliłbym jej zgnić w tym cholernym laboratorium”. Atmosfera była napięta, a twarze zebranych posępne. Harrison zmarszczył brwi jeszcze mocniej; najwyraźniej dopiero co dowiedział się o tym wszystkim. Wysunął ramię z uścisku Cassandry. Cassandra, która dopiero co wróciła, znała prawdę o wszystkim. Nie mogła pozwolić, by Kaelie mówiła dalej, inaczej jej starannie zaplanowany debiut ległby w gruzach. — Mamo, tato, nie ma sensu kłócić się z Kaelie — powiedziała z wyćwiczonym uśmiechem, wymuszając życzliwy ton. — Chodźmy do środka. Nie powinniśmy kazać rodzinie Vaughan czekać. Jej łagodny głos wyrwał Winstona z gniewu. Szybko odzyskał panowanie nad sobą, wygładzając rysy twarzy. By zachować pozory, Winston zwrócił się do Kaelie z surową miną. — Jeśli masz problemy finansowe, po prostu powiedz. Chętnie pomogę. Ale nie rozpuszczaj kłamstw, by szargać naszą reputację. Następnie ujął Meredith pod ramię, wzdychając jak rozczarowany ojciec. — A ty, kochanie, masz zbyt miękkie serce. Tak się kończy sytuacja, gdy ktoś wykorzystuje czyjąś dobroć. Meredith spłonęła rumieńcem upokorzenia i posłała Kaelie jadowite spojrzenie. Jednak czując na sobie wzrok wielu osób, wymusiła smutny wyraz twarzy i pokiwała potulnie głową. Kaelie lekko przechyliła głowę, wbijając w nich swoje przeszywające spojrzenie — zimne i budzące niepokój. Meredith niemal straciła panowanie nad sobą, gotowa do ataku, ale Cassandra szybko odciągnęła ją na bok. — Mamo, ona nie jest tego warta — szepnęła ponaglająco. — Pamiętaj, co jest dzisiaj ważne. Nie pozwól, by tak drobna rzecz wszystko zepsuła. To przywróciło Meredith do rzeczywistości. Otarła nieistniejące łzy i westchnęła dramatycznie. — To łamie serce. Chciałam tylko pomóc, a takie spotyka mnie podziękowanie? Powinnam była wiedzieć. Cassandra podjęła grę bez mrugnięcia okiem. — Masz rację, mamo. Niektórzy dbają bardziej o swoją dumę niż o uczciwość. Odmówią przyjęcia pomocy tylko po to, by zachować twarz. Kaelie niemal się roześmiała. „Czy oni naprawdę próbują zrobić ze mnie spłukaną kłamczuchę?”. Przyglądała się ich przedstawieniu z chłodnym rozbawieniem. Widząc milczenie Kaelie, Cassandra wystąpiła naprzód z pełnym wdzięku ukłonem. — Kaelie, przepraszam za zachowanie mojej matki. Ale jeśli odrzucasz naszą pomoc, przestań sprawiać nam kłopoty. Moja mama ma dobre serce. Jest zbyt ufna, by przejrzeć twoje gierki. Jej słowa były stanowcze, a zarazem dyplomatyczne, natychmiast przeciągając tłum na jej stronę. Gapiowie spoglądali to na Cassandrę, będącą uosobieniem opanowania, to na obojętną postawę Kaelie. Kontrast nie mógł być wyraźniejszy. Kaelie wyczuła grubą warstwę hipokryzji w tonie Cassandry. Uniosła podbródek, a jej usta wykrzywiły się w porozumiewawczym półuśmiechu. Jej ostre spojrzenie cięło prosto przez tę maskę. Z jakiegoś powodu Cassandra poczuła dreszcz niepokoju pod tym wzrokiem. Nienawidziła Kaelie, a jednak to przeszywające spojrzenie sprawiło, że poczuła chłód na plecach. Zakpiła w duchu: „Kaelie zachowuje się dziś odważniej, jest lekkomyślna i niepokorna. Od kiedy to? Czy naprawdę myśli, że po kilku latach życia z moją rodziną stała się jakąś wielką damą?”. — Cassandra ma rację — wtrącił Harrison, podchodząc bliżej. — Ludzie w trudnej sytuacji często mylą dumę z godnością. Biorą hojność za litość. To powszechna wada. Jego wzrok spoczął na Kaelie, pełen pogardy. — Rodzina Hardwicków ci pomogła. Minimum, co mogłabyś zrobić, to okazać wdzięczność. Takie zachowanie sprawia tylko, że wyglądasz na małostkową. Kaelie wysłuchała go, po czym nagle zapytała: — Pan jest Harrison Everett, prawda? — Zgadza się — odparł Harrison, unosząc lekko podbródek, a jego brwi zsunęły się jeszcze mocniej. — Bystre oko — dodała gładko Cassandra. — Pan Everett jest dyrektorem Halston Medicum, a także jednym z najbardziej renomowanych lekarzy w branży. O co dokładnie ci chodzi? — O nic wielkiego — powiedziała Kaelie z swobodnym uśmiechem, kiwając głową w stronę ulicy. — Czytam z kart tarota, a twoje karty właśnie do mnie przemówiły. Twoja rodzina, ta, która idzie na skróty i nie ma pojęcia o tym, co robi, o mało nie doprowadziła dziś do czyjejś śmierci. — W tej chwili błaga o litość na ziemi. Dlaczego sam nie pójdziesz i nie sprawdzisz? Harrison prychnął w duchu: „Moim jedynym lekarzem w rodzinie jest Natalia, najlepsza absolwentka Kingsport Medical Academy. Nie ma mowy, żeby naraziła pacjenta”. — Ty głupia dziewczyno — warknął. — Jak śmiesz rozpuszczać takie kłamstwa! Rodzina Everettów praktykuje medycynę od pokoleń. Nigdy byśmy… Zanim zdążył dokończyć, podbiegła do nich elegancko ubrana kobieta, zalewając się łzami. — Harrison, musisz natychmiast iść do Natalii. Upadła i nie może się ruszyć ani mówić. To wygląda, jakby ją coś opętało. Pewny siebie uśmiech Harrisona zamienił się w kamień. Nad tłumem zapadła ciężka cisza. Twarz Harrisona płonęła z upokorzenia, gdy ruszył pędem w stronę miejsca, gdzie była Natalia. — Aha, i jeszcze jedna rada — zawołała za nim Kaelie, machając niedbale ręką. — Dziś wieczorem wracaj do domu bocznymi drogami. Unikaj głównych ulic. Nikt nigdy nie odważył się potraktować Harrisona z takim brakiem szacunku. Odwrócił się, by posłać Kaelie mordercze spojrzenie; jego oczy obiecywały, że to jeszcze nie koniec. Ale Kaelie zupełnie się tym nie przejmowała. „Rodzina Everettów sama sobie na to zasłużyła” — pomyślała. „Korumpowanie standardów medycznych i niszczenie całego systemu opieki zdrowotnej. Ktoś powinien był ich powstrzymać lata temu”. „Ten tak zwany 'wybitny lekarz' to nikt inny jak oszust, sprzedający licencje medyczne niewykwalifikowanym partaczom i produkujący pokolenia aroganckich, niekompetentnych praktyków”. „Jeśli nie wkroczę, będą dalej używać mojej reputacji, by wciągać ten zawód w jeszcze większy rynsztok. Halston nie potrzebuje tylko nowego lekarza. Potrzebuje rozliczenia”. Meredith, idąc za Harrisonem, ukryła triumfujący uśmiech. „Rodzina Everettów dominuje na scenie medycznej Halston” — drwiła w duchu. „Robiąc sobie wroga z ich patriarchy, Kaelie właśnie zniszczyła jakąkolwiek przyszłość, jaką mogła mieć w tym mieście”. „Czas, by ta wiejska gąska wróciła na zabitą dechami prowincję, gdzie jej miejsce”. Gdy zniknęli, Kaelie odwróciła się, by odejść. Jednak Winston stanął przed nią, blokując jej drogę. Jego twarz wykrzywiła się z wściekłości, gdy wycelował w nią palec. — Opiekowaliśmy się tobą przez lata! — wrzasnął. — I tak nam się odpłacasz? Ty niewdzięczny bachorze, nie powinienem był być taki miły. Spojrzenie Kaelie stało się lodowate. Rodzina Hardwicków nigdy nie okazała jej dobroci. Przez lata dawali jej jedynie chłodną obojętność, bicie i wyzwiska. Życie z nimi było gorsze niż w sierocińcu. Kiedyś miała nadzieję, że mogą stać się rodziną. Ale nie było tam miłości, tylko okrucieństwo. A potem Winston ją sprzedał, wszystko dla pieniędzy. Na to wspomnienie tatuaż fioletowej róży za jej uchem zapulsował. Gdyby nie oni, nigdy nie wycierpiałaby tak wiele. Podniosła gwałtownie głowę, a jej oczy płonęły furią.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 Schemat – Odrzucona przez moją fałszywą rodzinę, ukoronowana przez miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka