Czekając na przybycie Elary, Zarek owinął moją kostkę workiem mrożonego groszku. Zmieniał go co kilka minut, by utrzymać niską temperaturę. Lód znieczulił ból na tyle, że przestałam go czuć, a może po prostu moje ciało zdążyło już do niego przywyknąć.
Elara przyjechała po prawie godzinie, była mocno spocona i wciąż miała na sobie lekarski fartuch. Domyśliłam się, że przybiegła prosto z jakiegoś wa
















