Przez resztę naszego pobytu w domu watahy nie widzieliśmy już Sloane. Przygotowałam się na możliwość ponownego spotkania z nią, ale na szczęście do tego nie doszło. Zia zauważyła moją nerwowość, ale nie dopytywała ani nie zmuszała mnie do wyjaśnień; co jakiś czas pytała tylko, czy wszystko w porządku, i zdałam sobie sprawę, że to coś, co zrobiłby też Zarek.
Do końca dnia przyswoiłam wiedzę z wielu
















