Byłam tak oszołomiona tą wiadomością, że mogłam tylko wpatrywać się w strażnika, ale Zarek bez zbędnej zwłoki zerwał się na równe nogi. Zapewnił strażnika, że zaraz wyruszy, po czym podszedł do miejsca, gdzie siedziałam, i kucnął tak, że nasze oczy znalazły się na tym samym poziomie.
– Jesteś ranny. Jeszcze przed chwilą cierpiałeś – wykrztusiłam. – Czy powinieneś iść walczyć z wygnańcami?
– Wszyst
















