– Tessa, musisz mi ją stąd zabrać – to były pierwsze słowa, jakie wypowiedziałam, gdy tylko udało mi się uspokoić oddech.
Tessa uniosła brew i skrzyżowała ramiona na piersi. Nie byłam pewna, czy chce mi przyłożyć, wykrzyczeć coś prosto w twarz, czy po prostu odejść – a może wszystko naraz. Westchnęła ciężko i wychyliła się lekko, by zobaczyć, co się dzieje. Zrobiłam to samo; scena wciąż wyglądała
















