Resztę dnia spędziłam w gabinecie Zarka. Jego obecność była miłym rozproszeniem, ale udało mi się poczytać więcej o ceremonii połączenia i zacząć tworzyć ogólny zarys tego, czego bym chciała. Zarek pracował w milczeniu naprzeciwko mnie, ale wiedziałam, że co jakiś czas podnosi wzrok, by mnie odnaleźć; czasem nasze spojrzenia się spotykały i uśmiechaliśmy się do siebie.
W jednym z takich momentów,
















