Sparowani z Chaosem: Najbardziej Notoryczni Kawalerowie Imperium

Sparowani z Chaosem: Najbardziej Notoryczni Kawalerowie Imperium

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 3 Nie lubię jej, ale jej potrzebuję
Autor: Aeliana Moreau
3 mar 2026
Akwadrom, Pałac Thalassian pod powierzchnią morza. Tron lśnił niczym smoczy skarbiec, usypany wysoko klejnotami, które ciskały iskry w każdym kolorze. Ciemnowłosy mężczyzna rozłożył się na nim, jakby wszechświat należał do niego, na wpół zakopany w skarbach. Jego wzrok leniwie przesunął się na podwładnego klęczącego u jego stóp. – Co to było? Gratulacje? Z jakiej niby okazji? – Jego głos niósł ciężar obojętności. Podwładny zadrżał pod naporem jego aury. – Wasza Wysokość, Cesarski Pawilon Kobiet właśnie przysłał wiadomość. Zostałeś dopasowany. Pomyślał: Idealnie! Jego Wysokość właśnie awansował, a jego moc mentalna wymyka się spod kontroli. Jeśli kobieta zapewni mu teraz komfort psychiczny, szybko się ustabilizuje. Bez tego… może całkowicie stracić kontrolę. – Kobieta? – Smukłe palce mężczyzny zacisnęły się. Z ostrym trzaskiem klejnot barwy róży rozpadł się w pył w jego dłoniach. – Nie potrzebuję żadnej. – Jego warga wykrzywiła się, a głos ociekał pogardą. – Zamierzam zjednoczyć gwiazdy, miłość tylko by mnie spowolniła. Nie mogę sobie pozwolić na rozpraszacze. Wielki Starszy, Sebastian Varun, stał sztywno na skraju sali tronowej, a bicie serca grzmiało mu w uszach. Zmusił się do utrzymania stałego głosu. – Wasza Wysokość, wiem, że nie chcesz być z nikim związany. Mimo to twoja moc mentalna jest niestabilna. Potrzebujesz jej pomocy. Leniwe, groźne spojrzenie przesunęło się na niego. Zimny pot natychmiast spłynął po karku Sebastiana. Każdy instynkt krzyczał mu, by zamknął usta, jednak milczenie było jeszcze bardziej niebezpieczne. Wszyscy w pałacu znali prawdę: ich pan nie lubił kobiet i nienawidził Systemu Zwierzęcych Partnerów. Ale co mogli zrobić? Posiadanie potężnej mocy mentalnej miało swoją cenę. Im wyższa ranga, tym silniejsza energia mentalna i tym bardziej stawali się niespokojni. Bez równowagi zapewnianej przez kobietę, nawet najsilniejszy samiec mógł się załamać i stać się bezmyślną bestią. Sebastian zebrał się w sobie. – Wasza Wysokość, nie musisz jej zatrzymywać. Jest trzymiesięczny okres próbny. Pozwól jej cię ustabilizować, a potem rozwiąż dopasowanie. Mężczyzna przechylił głowę, rozważając to. – Myślisz, że po prostu się na to zgodzi? Kobiety to kruche, chciwe stworzenia, pomyślał. Gdy dowie się, kim jestem, czy naprawdę odpuści? Na twarzy Sebastiana powrócił słaby uśmiech, gdy jego pewność siebie się ustabilizowała. – Ta to zrobi, Wasza Wysokość. Nazywa się Emma Tibarn, obecnie przebywa na F-268, Ranga 4. Ma dwadzieścia trzy lata, żadnej rodziny ani majątku. Przepuściła wszystko, tylko po to, by wbić poziom. Zaoferuj jej wystarczająco dużo gwiezdnych monet, a odejdzie. Bogactwo nic nie znaczyło dla Drakonidów. Gwiezdne monety i skarby były dla nich powszechne jak powietrze. Gdy mężczyzna nie zaprotestował, Sebastian naciskał dalej: – Wasza Wysokość, twoja moc mentalna spada od tygodni. Jeśli pozwolisz, poczynię teraz przygotowania. Powinniśmy natychmiast wyruszyć na F-268. Nie mogli po prostu porwać dziewczyny. Kobiety były wybrankami Boga Bestii – nietykalnymi. Wzięcie jednej siłą oznaczało zaproszenie boskiej kary, od utraty mocy po samą śmierć. Nawet dopasowanej kobiety nie można było zaciągnąć do pałacu wbrew jej woli. Musieli być mili… przynajmniej na początku. Jeśli negocjacje zawiodą, cóż, to już inna sprawa. ... Centralna Planeta – NexusPrime Tech, Gwiezdna Szczelina. Na najwyższym piętrze pałacu zbudowanego z bogactwa, białowłosy mężczyzna rozłożył szeroko ramiona. Był to Damian Voss z Klanu Lisów Popielatego Ognia. Jego przebiegłe oczy błyszczały dumą, gdy patrzył na góry rdzeni bestii ułożone w lśniące sterty. Pod nim podłogi lśniły płytkami z czystych gwiezdnych monet. Gwiezdna Szczelina była najnowszym cudem inżynierii przestrzennej Imperium – sztuczną fortecą wielkości małej asteroidy. Była ogromna, mobilna i wykuta z najrzadszych rud w galaktyce. Nawet najbardziej zaawansowane okręty wojenne nie mogły jej drasnąć. – Ach – westchnął Damian z zachwytem. – To zapach pieniędzy. Uwielbiam go. Ding. Ostry dźwięk z jego Luminatora zburzył tę chwilę. Spojrzał w dół. – Dopasowany? Co do…?! – Spojrzał na urządzenie z całkowitą pogardą. Nie ma mowy! Nie wezmę tego! Dlaczego Bóg Bestii jest taki irytujący? Myśli, że pozwolę jakiejś kobiecie wyssać mnie do cna? Niedoczekanie. Po moim trupie! Wyszedł zamaszystym krokiem i wezwał swojego asystenta. – Ryan! Zostałem dopasowany do kobiety o imieniu Emma Tibarn! Sprawdź jej przeszłość! System Zwierzęcych Partnerów mógł ograniczać informacje, ale ograniczenia nic nie znaczyły dla najbogatszego samca w galaktyce. … Pięć minut później Ryan wrócił. – Panie Voss, znalazłem ją. Ranga 4, mieszka na F-268. Damian odrzucił do tyłu swoje ogniste włosy, uśmiechając się szyderczo. – F-268? To zadupie? Jasne. Bóg Bestii dopasował mnie do spłukanej samicy. Zacisnął szczękę. Ani jedna moja gwiezdna moneta nie trafi do jakiegoś beznadziejnego nikogo. Ryan postępował ostrożnie. – Panie Voss, czy uda się Pan do niej? System stanowi, że jeśli się Pan spóźni lub zerwie dopasowanie, zostanie nałożona grzywna w wysokości pięciu milionów gwiezdnych monet oraz zakaz przyszłych dopasowań na sto lat. Pomyślał: Pięć milionów? To dla Pana Vossa drobniaki z kieszeni. To, co naprawdę będzie miało znaczenie, to zakaz – brak dopasowań przez stulecie. To jest dopiero kara. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego jest tak bogaty, a jednocześnie tak skąpy. Ściska swoje gwiezdne monety, jakby były jego pierworodnym. Wyrwij pięć milionów prosto z jego konta, a zachowa się, jakby ktoś go właśnie wypatroszył żywcem. – Oczywiście, że jadę. – Jego przebiegłe oczy błysnęły psotnie. – W przeciwnym razie pomyśli, że położy łapy na moich gwiezdnych monetach. Marzenie ściętej głowy. Ryan zawahał się. – Panie Voss, jeśli zawiąże Pan z nią więź, wszystkie Pana aktywa zostaną przeniesione na jej konto. Damian szczeknął śmiechem. – Więź? Z nią? Nie ma mowy. W głowie miał już ułożony plan. Tak czy inaczej, nie zwiążę się z nią. Mam swoje sztuczki, żeby sprawić, by dobrowolnie zerwała dopasowanie w ciągu trzech miesięcy. A Bóg Bestii nic nie będzie mógł na to poradzić! Uśmiechnął się z wyższością. – Ale bez pośpiechu. Najpierw będę ją zwodził przez Luminator. ... Z powrotem na F-268, Emma zaparkowała Grawilot i schowała go do opaski. Zanim zdążyła wejść do środka, jej sąsiadka, Laura Jones, pojawiła się obok, opierając się o ramię swojego partnera, gdy podchodzili. – Emma! Wszystkiego najlepszego! – Głos Laury był pełen ciepła. – Właśnie się obudziłam i dotarło do mnie. Dziś są twoje dwudzieste trzecie urodziny. To oznacza, że powinnaś zostać dziś dopasowana! Wyślizgnęła się delikatnie z objęć swojego partnera i podeszła prosto do Emmy, a jej piękne palce zacisnęły się na jej szczupłym ramieniu. Jej srebrne oczy lśniły czułością, a uśmiech łagodził jej twarz, jakby patrzyła na młodszą siostrę, którą uwielbiała. Emma promieniała. – Ooo, dzięki! Właśnie wróciłam z Pawilonu. Ścisnęła dłoń Laury, podekscytowanie w niej buzowało. Laura wyglądała oszałamiająco – jej lawendowa sukienka powiewała gładko, włosy były starannie upięte, a jej delikatne piękno przebijało się na zewnątrz. Emma kochała ją głęboko, czując, jakby znalazła siostrę, której zawsze pragnęła. – System dopasował mnie do dziewięciu samców. Samo powiedzenie tego sprawiło, że jej uśmiech się poszerzył. Dziewięciu! Naprawdę dostałam dziewięciu. Laura nie mogła powstrzymać śmiechu, czując ciepło w piersi na widok radości Emmy. Poznały się trzy lata temu, krótko po tym, jak Laura i jej partnerzy się wprowadzili. Ten dzień pozostał żywy w pamięci Laury – ona i jeden z jej partnerów zapuścili się do Lasu Astralis, by zapolować na bestię 6. Poziomu, i wszystko potoczyło się katastrofalnie. Jej partner został poważnie ranny, osłaniając ją, ich zapasy się wyczerpały, a strach narastał. Właśnie wtedy, gdy wierzyła, że to koniec, pojawiła się Emma i dostarczyła eliksir leczący, który uratował mu życie. Od tamtej pory wdzięczność Laury nigdy nie osłabła. Z czasem więź między nimi pogłębiła się, aż Emma przestała być tylko sąsiadką – stała się jak młodsza siostra, której Laura nigdy nie miała. Rozumiała trudy, z jakimi borykała się Emma, i odporność, jaką wykazała, a jedyne, czego Laura pragnęła, to widzieć ją prawdziwie szczęśliwą. Teraz, obserwując, jak Emma rozpoczyna ten nowy rozdział, serce Laury przepełniała duma i radość. – Tak się cieszę twoim szczęściem – stwierdziła. – System już dodał ich do twoich kontaktów, prawda? Czy któryś z nich już do ciebie napisał? Emma wyciągnęła swój Luminator. Dziewięć nazwisk widniało na jej liście znajomych, milczących. Pokręciła głową. – Jeszcze nie. Laura zmarszczyła brwi. To dziwne. System zawsze od razu powiadamia samców, a oni zazwyczaj odzywają się pierwsi. Jasne, może jeden czy dwóch jest czymś zajętych. Ale wszyscy dziewięciu milczą? Co najmniej niegrzeczne. Uścisnęła dłoń Emmy uspokajająco. – Nie martw się. Może powiadomienia są opóźnione. Daj im czas do wieczora. Jeśli nadal się nie odezwą, wyślij pierwszą wiadomość. Pamiętaj, teraz ty tu rządzisz. Ty nadajesz tempo. Nie pozwalaj im się obijać. W środku cierpliwość Laury była na wyczerpaniu. Jak mogą nie wykonać pierwszego ruchu? To nie jest tylko niedbalstwo. To zwykły brak szacunku. Emma zamrugała, gdy dotarło do niej zrozumienie. Skinęła głową, uśmiechając się szeroko. – Zrozumiałam. Dzięki, Laura. Emma nigdy nie była w związku. Uznała, że sposób, w jaki Laura radzi sobie z partnerami, jest świetny. To ją naprawdę czegoś nauczyło!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Nie lubię jej, ale jej potrzebuję – Sparowani z Chaosem: Najbardziej Notoryczni Kawalerowie Imperium | Czytaj powieści online na beletrystyka