Wyglądało na to, że zgadła. Jego szef chciał rozwiązać dopasowanie.
Emma nie robiła im problemów. Mężczyzn było w bród; utrata jednego to dla niej żadna strata.
A jednak, kiedy okazja puka do drzwi, nie zamyka się ich przed nosem.
Oparła się wygodnie na krześle, zachowując chłodny wyraz twarzy. – Skoro powiedziałeś, że mogę postawić warunki – rzekła lekko Emma – to skorzystam z tej propozycji.
Adam skinął głową. – Śmiało. Dopóki nie będzie to zbyt wygórowane i pana Aurisa będzie na to stać, załatwimy to.
Emma nie znała rozmiarów ich majątku, ale ktoś z osobistym asystentem raczej nie narzekał na brak pieniędzy. Zastanawiała się przez chwilę, ważąc opcje, po czym powiedziała z lekkim wahaniem: – Chcę osiem rdzeni bestii 5. poziomu. I milion gwiezdnych monet.
Na rynku pojedynczy rdzeń bestii 5. poziomu kosztował 500 000. Osiem sztuk plus milion w gotówce? To dawało łącznie 5 milionów.
W ciągu swoich pięciu lat w erze międzygwiezdnej Emmie udało się zaoszczędzić jedynie nieco ponad 3 miliony. To, o co właśnie poprosiła, zakrawało na rozbój w biały dzień. Nie była pewna, czy na to pójdą, ale jeśli odmówią, zawsze mogła spuścić z ceny.
Mimo to, gdy słowa opuściły jej usta, serce waliło jej jak młotem. Zmusiła się do zachowania spokoju, patrząc twardo na Adama.
Jednak brwi Adama ściągnęły się mocno, a jego spojrzenie cięło ostrzej niż nóż.
Jej żołądek się ścisnął. Byłam zbyt chciwa?
Otworzyła usta, by się wycofać. – Jeśli to za dużo, mogę...
– Pięćdziesiąt rdzeni bestii 5. poziomu i 5 milionów gwiezdnych monet. Panno Emmo Tibarn, musi pani obiecać – żadnych zwrotów.
Emma była oszołomiona. Czy dobrze usłyszała? Właśnie sam podbił cenę?
Zanim zdążyła mrugnąć, Adam wyciągnął 50 rdzeni bestii ze swojej opaski, dodał ID jej terminala i przelał 5 milionów gwiezdnych monet prosto na jej konto.
– Umowa stoi. Czy teraz może pani złożyć wniosek o rozwiązanie dopasowania? – zapytał natychmiast Adam, jakby bojąc się, że ona zmieni zdanie.
Szykował się na to, że zażąda fortuny. Zamiast tego poprosiła o tak niewiele. Osiem rdzeni i milion? Śmiechu warte – wręcz żałosne. Gdyby wieści się rozeszły, byłoby to wstydliwe dla pana Aurisa.
Więc Adam przejął inicjatywę: podbił stawkę do 50 rdzeni bestii i 5 milionów gwiezdnych monet. W ten sposób nie będzie mogła później żałować i przypełznąć z powrotem.
– Złożę wniosek natychmiast.
Emma była równie zdenerwowana, że Adam może nagle zabrać to wszystko z powrotem. Nie marnując ani chwili, otworzyła swój terminal na jego oczach i wysłała prośbę o rozwiązanie dopasowania z Kaelem w Systemie Bestii-Partnerów. Przezornie usunęła też Kaela z kontaktów.
W końcu wahanie się choćby przez sekundę byłoby brakiem szacunku dla tych rdzeni bestii i gwiezdnych monet.
Gdy wszystko zostało wysłane, odwróciła się z promiennym uśmiechem. – Widziałeś? Złożyłam wniosek o rozwiązanie dopasowania z panem Aurisem. Usunęłam go też z kontaktów. System wymaga jednak trzech miesięcy, zanim zostanie to sfinalizowane, więc pan Auris będzie musiał to przeczekać.
System Bestii-Partnerów był tak skonstruowany. Może tak zwany Bóg Bestii miał do wyrobienia jakąś normę, kontrolując wskaźniki małżeństw i rozwodów czy coś w tym stylu. Każda prośba o rozwiązanie dopasowania potrzebowała trzech miesięcy na zatwierdzenie. W tym czasie można było anulować wniosek, jeśli zmieniło się zdanie.
Anulować? Ta, jasne, pomyślała Emma.
Sprawy szły tak gładko. Adam był z tego całkowicie zadowolony. Nawet jego uprzejmy, plastikowy uśmiech zaczął wyglądać nieco bardziej szczerze.
– Dziękuję, panno Emmo Tibarn. Nie będę pani dłużej zatrzymywał. Proszę dobrze wypocząć.
Z załatwionym interesem wyszedł w pośpiechu. Wciąż musiał namierzyć tę tajemniczą samicę, która wpadła w oko Kaelowi. Nie było czasu do stracenia.
Gdy Emma zobaczyła, jak opuszcza bramę willi, omal nie podskoczyła z radości. Co za szczęście!
Z dnia na dzień przeszła od wygodnej stabilizacji do opływania w luksusy. Tak po prostu – bogatsza o 30 milionów gwiezdnych monet. Główna wygrana!
Gdyby tylko trafiło jej się więcej takich dopasowań... Byłaby ustawiona do końca życia. Mowa o zgarnianiu kasy bez kiwnięcia palcem.
Splótłszy dłonie, pomodliła się gorliwie do Boga Bestii: – O litościwy i chwalebny Boże Bestii, proszę, ześlij mi więcej takich hojnych dopasowań!
Ściskając 50 lśniących rdzeni bestii, była zbyt podekscytowana, by spać. Zamiast tego udała się prosto do sali treningowej. Z rdzeniami w ręku mogła natychmiast ustabilizować swoją zdolność.
Słodkie nieba – to było tak wspaniałe uczucie.
...
Tymczasem w szpitalu Kael skinął głową z aprobatą, słuchając raportu Adama.
– Wygląda na to, że panna Emma Tibarn jest na tyle rozsądna, by wiedzieć, kiedy się wycofać. Skoro już złożyła wniosek o rozwiązanie dopasowania, możemy dać jej spokój. Skup się na znalezieniu samicy, która mnie uratowała.
Adam pochylił głowę z szacunkiem. – Bądź spokojny, panie Auris. Szpitalny system monitoringu jest już prawie naprawiony. Gdy tylko zidentyfikujemy samicę, która pana tu przywiozła, łatwo będzie ją namierzyć.
















