– I tobie też się nie upiecze. Kiedy wrócisz, będziesz musiał śpiewać i tańczyć dla mnie każdego wieczoru, dopóki nie zasnę.
Tylko to sobie wyobraźcie – wspaniały mężczyzna o idealnym ciele, ubrany jedynie w woal, tańczący dla mnie na stustopowym łożu. Pod zielonym baldachimem jego gładki, ciemnofioletowy ogon owija się wokół mojej nogi... o rany...
Na samą myśl o tym Emmie groził krwotok z nosa.
















