– Ćwir ćwir!
Powinny istnieć granice między samcami a samicami. Moje ciało należy do mojej przyszłej łowczyni i nikogo więcej.
– Ćwir... ćwir... ćwir...
Widząc, jak się szamocze, Corvin pacnął Węgielka łapą, przygważdżając go do umywalki, żeby Emma mogła go umyć.
– Dziękuję, Corvin. – Emma chwyciła skrzydło Węgielka, upewniając się, że nie ucieknie. – Węgielek, jesteś o wiele za brudny. Tylko spój
















