Sparowani z Chaosem: Najbardziej Notoryczni Kawalerowie Imperium

Sparowani z Chaosem: Najbardziej Notoryczni Kawalerowie Imperium

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4 Jeden z jej kolegów jest darmozjadem?
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
Emma zrzuciła buty w tej samej sekundzie, w której przekroczyła próg, rzuciła terminal na blat i poszła prosto się umyć. Kolacja sama się nie zrobi. Zupa pomidorowa, smażony kotlet z bestii i słoik jej własnych, domowych pikli. W teorii proste, ale gdy ustawiła to wszystko na stole, sam zapach wystarczył, by ślinka jej pociekła. Tutaj, na rubieżach, takie posiłki były luksusem. Większość terian nie potrafiła dobrze gotować, więc dzień w dzień dławili się płynami odżywczymi – gęstą, mulistą mazią destylowaną z mięsa bestii. Emma ich nienawidziła. Smak był tak paskudny, że utrzymywał się godzinami. Wyprawy łowieckie zmuszały ją do noszenia kilku przy sobie, ale zawsze przełykała je ze skrzywieniem. Inna wersja, stworzona specjalnie dla samic, była robiona z owoców i warzyw. Smakowała bardziej jak sok, ale znacznie wykraczała poza jej możliwości finansowe. Wściekłe bestie strzegły zmutowanych upraw, a wyprodukowanie jednej fiolki pochłaniało górę produktów. Jedna fiolka kosztowała prawie 800 000 gwiezdnych monet. Emma liczyła to w głowie za każdym razem, gdy jakąś widziała. Mogłabym urobić się po łokcie przez cały tydzień i może wyciągnąć 100 000 gwiezdnych monet. Miesiąc harówki, a i tak nie byłoby mnie stać nawet na jedną. Tak więc owocowe płyny odżywcze były niemożliwe, mięsne – obrzydliwe, co pozostawiało tylko jedną opcję: własne gotowanie. Na szczęście robiła to od dzieciństwa i naprawdę to lubiła. Jadła do syta, pozwoliła inteligentnemu robotowi wyszorować naczynia, a potem wślizgnęła się do sali treningowej, by wzmocnić swoją nową siłę 4. rangi. Po długim prysznicu rozłożyła się na łóżku z zadowolonym westchnieniem i otworzyła swój terminal. Na liście widniało dziewięć dopasowań, ale ani jednego powiadomienia – nawet zwykłego „cześć”. Emma bębniła palcami o materac, zastanawiając się, czy schować dumę do kieszeni i wysłać pierwszą wiadomość, aż w końcu jej ekran się rozświetlił. Damian – szczęśliwy numer jeden. Jego wiadomość brzmiała: „Witam, panno Tibarn. Jestem Damian Voss. Przepraszam za późną wiadomość. Coś mi wypadło wcześniej i nie mogłem się odezwać aż do teraz. Proszę, wybacz mi!” Emma zamrugała na te przeprosiny. Przynajmniej brzmi uprzejmie. Może faktycznie jest zarobiony. Odpisała bez chwili wahania: „Nie ma sprawy. Zajmij się najpierw tym, co musisz. Nie spieszy mi się”. Widzicie? Całkowicie rozsądnie. Nie ma mowy, żebym zaczynała całą tę sprawę z „partnerem” od bycia nachalną. Po drugiej stronie galaktyki Damian wpatrywał się w jej odpowiedź ze zmarszczonymi brwiami. Co to za samica, która nie zadaje pytań? Czy one nie powinny być wymagające, a nawet wścibskie? Potrząsnął głową i napisał ponownie. „Cieszę się, że nie jesteś zła, panno Tibarn. Jesteś słodsza, niż na to zasługuję. Chciałbym móc teleportować się prosto do ciebie”. Żeby podkreślić swoje słowa, dołączył słodką naklejkę z prawie płaczącym lisem. Kolejna wiadomość przyszła niemal natychmiast. „Prawda jest taka, że wydarzyło się coś poważnego. Będę potrzebował trochę czasu, zanim będę mógł do ciebie przybyć. Nie jesteś zdenerwowana, prawda?” Chytry uśmiech wykrzywił jego usta. Idealnie. Będzie musiała to łyknąć. W sekundzie, w której zapyta, uderzę ją łzawą historyjką o bankructwie i nakłonię do sypnięcia gwiezdnymi monetami. Kto wie, na ilu siedzi? Miejmy nadzieję, że na wystarczającej ilości, bym mógł wycisnąć ją do cna. Rozłożył się na swojej kanapie kupionej za gwiezdne monety, promieniując pewnością siebie, czekając, aż ona chwyci przynętę. Powiadomienie przyszło szybciej, niż się spodziewał. „W porządku, Damian. Jeśli to ważne, załatw to najpierw. Chcesz mi powiedzieć, co jest nie tak? Czy to coś poważnego?” Uśmiech Damiana się poszerzył. Mam ją! Połknęła haczyk razem z żyłką i spławikiem. Damian: „Panno Tibarn, ja... Przyjaciel ukradł mi wszystkie gwiezdne monety. Jestem kompletnie spłukany”. Żeby dobić targu, wrzucił naklejkę ze smutną buźką, po której spływały wielkie, kreskówkowe łzy. Damian: „Tak bardzo chcę cię zobaczyć, ale nie mam nawet na bilet. Utknąłem na Centralnej Planecie, a bilet na gwiezdną kolej do F-268 kosztuje 500 000 gwiezdnych monet”. Emma dokładnie wiedziała, ile to kosztuje. Kiedy pierwszy raz przybyła na F-268, sama skorzystała z gwiezdnej kolei – czasoprzestrzennego transportu teleportacyjnego, który był zawrotnie szybki. Jej brwi ściągnęły się, czytając każdą linijkę z rosnącym powątpiewaniem. Och, chyba sobie żartujesz. Czy ten samiec właśnie poprosił mnie o pieniądze? Już? Nawet się jeszcze nie spotkaliśmy, a on odstawia numer na biednego chłopca. To jak wymienienie się numerami po randce w ciemno, gdzie facet od razu pyta, czy możesz opłacić mu czynsz. Ta, jasne. Nie ma mowy. Prychnęła, przewracając się na bok. Dobrze, że System Bestii-Partnerów daje mi trzy miesiące na decyzję. Jeśli to jest to, z czym zostałam dopasowana, wcisnę ten przycisk rozwiązania umowy tak szybko, że aż mu się w głowie zakręci.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Jeden z jej kolegów jest darmozjadem? – Sparowani z Chaosem: Najbardziej Notoryczni Kawalerowie Imperium | Czytaj powieści online na beletrystyka