Trzy dni później Emma wyszła ze swojej sali treningowej, uśmiechając się, jakby właśnie wygrała na loterii. Właśnie przebiła się do Rangi 4. Prawie podskakując, popędziła do swojego pokoju, wzięła szybki prysznic, narzuciła czyste ubrania i sprintem ruszyła do swojego Grawilota.
Wyczucie czasu nie mogło być lepsze.
Tuż po tym, jak dokonała przełomu, jej Luminator zabrzęczał alarmem systemowym.
„Droga Pani Emmo Tibarn, to jest powiadomienie systemowe. Dziś kończy Pani dwadzieścia trzy lata. Prosimy o zgłoszenie się do Cesarskiego Pawilonu Kobiet w F-268 przed godziną 17:00 w celu dopasowania partnerów. Informujemy, że spóźnienie skutkować będzie karą w wysokości 10 000 gwiezdnych monet, która zostanie automatycznie pobrana z Pani konta”.
Emma uśmiechnęła się z przekąsem, myśląc, że to idealne. Postanowiła najpierw wbić poziom, a potem świętować urodziny. Nie mogło być lepiej. Strata 10 000 gwiezdnych monet? Nie ma mowy.
…
Dziesięć minut później jej Grawilot zatrzymał się przed Cesarskim Pawilonem Kobiet. Wsunęła go do opaski magazynującej, poprawiła kurtkę i wkroczyła do środka.
Miała trzy opaski magazynujące: jedną wypchaną materiałami z bestii, jedną na kosztowności i jedną przeznaczoną na Grawilot. Priorytety były ważne.
Wewnątrz przywitał ją pracownik. – Pani Emma Tibarn, tożsamość i ranga zostały zweryfikowane. Będziemy potrzebować kropli krwi. Proszę przyłożyć palec tutaj.
Wyciągnęli w jej stronę elegancki skaner. Emma przycisnęła palec, odczekała trzy sekundy i było po wszystkim – bez bólu, nawet bez śladu.
– Gratulacje, Pani Tibarn – oświadczył pracownik. – Jest Pani teraz oficjalnie Eterianką Rangi 4. System Zwierzęcych Partnerów przydzieli Pani dziewięciu towarzyszy. Zazwyczaj będą oni mieścić się w przedziale od Rangi 5 do Rangi 7. W rzadkich przypadkach może zostać Pani dopasowana do Rangi 8, 9, a nawet 10. Czy to jasne?
Emmy opadła szczęka. – Chwila. Ranga 9 lub 10? To w ogóle możliwe?
Pracownik uśmiechnął się. – Rzadkie, ale tak.
Serce jej przyspieszyło. Wysoka ranga oznacza gorętszych, prawda? Ta część mi się podoba. Ale co, jeśli sobie z nimi nie poradzę?
– Co się stanie, jeśli nie będę w stanie zapewnić komfortu tak silnemu samcowi? – zapytała, a w jej tonie pojawił się niepokój.
– Proszę się nie martwić – wyjaśnił pracownik. – Po dopasowaniu, Pani i Pani partnerzy macie trzy miesiące na dostosowanie się. Jeśli którakolwiek ze stron zdecyduje się nie kontynuować, można złożyć wniosek o rozwiązanie związku. System został zaprojektowany tak, by był sprawiedliwy.
Kąciki ust Emmy drgnęły. Trzymiesięczny okres próbny z kartą „wyjścia z więzienia”? Urocze. Byłam tak zajęta siekaniem potworów, wyrywaniem ich rdzeni i wbijaniem poziomów, żeby przeżyć, że nie miałam czasu czytać imperialnego podręcznika miłości.
Skinęła głową. – Zrozumiałam.
Pracownik kontynuował: – Jeśli uda się Pani w ciągu trzech miesięcy, otrzyma Pani błogosławieństwo Boga Bestii. Oznacza to milion gwiezdnych monet przelanych bezpośrednio do Pani, wraz z aktywami Pani partnera.
Oczy Emmy omal nie wyszły z orbit. Chwila. Jeśli jeden z nich jest nadziany, to w zasadzie wygrywam na loterii z dnia na dzień.
Zmusiła się do zachowania spokoju na twarzy. – Zrozumiałam.
Pracownik nie skończył. – Po zawarciu więzi będzie Pani sprawować pełną władzę nad swoimi partnerami. Będą oni zależni od Pani komfortu psychicznego i będą czerpać siłę z wysiłku, jaki włoży Pani w ich rozwój.
– W zamian Pani partnerzy są zobowiązani do lojalności i pomagania Pani w osiąganiu wyższych rang. Jeśli Panią zdradzą, wystarczy, że złamie Pani ich znak bestii, a Bóg Bestii wymierzy karę.
Emma kiwała głową. Znała zasady, ale uznała, że to część formalnej gadki.
Pracownik uśmiechnął się. – Przetworzymy teraz Pani dopasowania. Wyniki zostaną przesłane na Pani Luminator w ciągu pięciu minut. Wszyscy partnerzy przydzieleni przez System Zwierzęcych Partnerów mają czyste kartoteki. Przez pierwsze trzy miesiące Pani i Pani partnerzy będziecie widzieć tylko swoje imiona, wiek i dane kontaktowe. Wszystko inne zostanie odblokowane po potwierdzeniu więzi.
Emma prawie się roześmiała. Więc to wszystko, co dostaję? Żadnych tytułów zawodowych, żadnego pochodzenia, żadnej wskazówki, jak bardzo są bogaci – tylko imię i wiek. Szczerze mówiąc, czuję się, jakbym otwierała pudełko niespodziankę. Trochę ryzykowne, jasne, ale też ekscytujące.
Ding. Jej Luminator zadzwonił. Emma otworzyła go i przeskanowała nową wiadomość.
„Droga Pani Emmo Tibarn, Pani dziewięciu partnerów zostało pomyślnie dopasowanych. Ich kontakty zostały dodane do Pani Luminatora”.
Prychnęła. Więc system po prostu dodał ich do moich znajomych?
Do tej pory miała tylko pięć kontaktów – czterech kupców, od których kupowała sprzęt i którym sprzedawała rdzenie bestii, oraz jedną sąsiadkę, która była o dziesięć lat starsza od niej i chwaliła się posiadaniem dwunastu partnerów.
Dziewięć nowych nazwisk pojawiło się jedno po drugim, każde z pustym awatarem. Emma zmrużyła oczy. Serio? Nawet zdjęcia profilowego? To zaczyna przypominać aplikację randkową w ciemno.
Wyświetliła profile w poczekalni.
Damian Voss, dwadzieścia osiem lat; Edric Lachman, trzydzieści dwa; Lucien Veynar, trzydzieści jeden; Silas Hamblin, dwadzieścia dziewięć; Malrik Ashen, również dwadzieścia dziewięć; Corvin Draemont, dwadzieścia sześć; Kael Auris, trzydzieści; Marcus Crowe, trzydzieści trzy; i wreszcie Drake Smith, trzydzieści pięć.
To było wszystko – tylko imiona, wiek i ID Luminatora.
Jej wzrok zatrzymał się na ostatnim: Drake Smith. Miał trzydzieści pięć lat, był o dwanaście lat starszy od niej. Jednak biorąc pod uwagę ich długość życia przekraczającą wiek, ta różnica wieku była mało istotna.
Według pracownika, tych dziewięciu samców miało pojawiać się pojedynczo w ciągu następnych trzech miesięcy. Mogła albo czekać, albo zacząć z nimi czatować online.
...
Tymczasem w Centrum Medycznym Cloudspire, Kael, blondwłosy Eterianin, siedział wyprostowany w łóżku.
Jego złote oczy wypełniły się zniecierpliwieniem, gdy Adam Johnson, jego asystent, właśnie wszedł do pokoju.
– I co? Znalazłeś ją? – zapytał ostro Kael.
Adam potrząsnął głową. – Panie Auris, F-268 jest ogromne. Mieszka tu ponad 20 miliardów Terian. Samice Eterianki Rangi 3 są rzadkie, ale wciąż są ich tysiące. Bez nazwiska lub ID nie ma szans, żebyśmy znaleźli ją w jeden dzień.
Kael był tym blondynem, którego Emma uratowała i przywiozła do szpitala trzy dni temu.
Gdy tylko obudził się dziś rano, kazał Adamowi jej szukać.
Potarł skronie, frustracja pulsowała mu za oczami. Dlaczego nie zapytałem o jej imię? Dlaczego nie wziąłem ID jej Luminatora?
O rany! Odkąd się obudziłem, myślę o niej bez przerwy. Ta drobna sylwetka, nieustraszona, przedzierająca się przez bestię, jakby to było nic. I ten zapach… Prześladuje mnie, zatruwa każdą myśl, przywiera do mnie jak klątwa. Nie mogę go zrzucić. Nawet nie chcę.
Muszę ją znaleźć i zapytać, czy została już dopasowana. Jeśli tak, wezmę cokolwiek, co się da. Będę jej wyznawcą, jej cieniem, czymkolwiek trzeba.
– Szukaj dalej – rozkazał stanowczo Kael. – Musimy ją znaleźć.
W ich świecie samice Eterianki mogły przyjmować wyznawców. Jeśli wyznawca złożył pakt krwi i trwał u jej boku przez pięć lat, mógł zostać jej partnerem. Pięć lat to nic dla długości życia Eterianina.
Kael czekałby i pięćdziesiąt, gdyby musiał.
Ding. Jego Luminator zadzwonił. Spojrzał na powiadomienie.
„Drogi Panie Kaelu Auris, System Zwierzęcych Partnerów dopasował Pana do samicy Eterianki o godzinie 16:35 dzisiaj. Jej dane zostały przesłane na Pana Luminator. Musi Pan odwiedzić ją w ciągu trzech miesięcy. Niewykonanie tego skutkować będzie karą w wysokości pięciu milionów gwiezdnych monet i zakazem dopasowywania na sto lat. Dobrowolne rozwiązanie niesie taką samą karę”.
Szczęka Kaela zacisnęła się. – Dlaczego teraz?
– Panie Auris, co się stało? – zapytał Adam, patrząc ze zdziwieniem w jego burzowe oczy. Wewnętrznie nie mógł pozbyć się myśli: Pan Auris naprawdę został wrobiony tym razem. Nie dość, że ciężko ranny, to jeszcze spadł do Rangi 4… To upokorzenie, którego nigdy łatwo nie przełknie.
– System mnie dopasował – mruknął Kael.
Wyświetlił informacje. Jego złote oczy zamigotały, gdy czytał.
„Emma Tibarn, 23 lata, Eterianka Rangi 4”.
Imię nic mu nie mówiło. Kimkolwiek była, nie obchodziło go to. Jedyną, której pragnął, była ta młoda kobieta, która wyciągnęła go z lasu.
Terianie byli pod tym względem prości. Gdy się w kimś zakochiwali, to był koniec. Żadnych opcji zapasowych ani zamienników; nawet śmierć nie mogła zmienić ich uczuć.
Oczy Adama rozszerzyły się, a potem rozbłysły. – To niesamowite! Jest Pan ranny, a Pana moc mentalna jest w rozsypce. Z jej komfortem psychicznym uleczy się Pan dwa razy szybciej.
– Już mam kogoś, kogo pragnę – odparł chłodno Kael. Decyzja została podjęta. Przesłał adres Emmy do Adama. – Znajdź ją. Zapytaj, czego chce w zamian za rozwiązanie dopasowania.
















