Dwa dni później Emma wyszła z sali treningowej usatysfakcjonowana.
Rdzenie bestii, które dał jej Adam, były najwyższej klasy. Dzięki zaledwie jednemu jej zdolność całkowicie się ustabilizowała, a nawet zaczęła rosnąć w siłę. Gdyby zużyła wszystkie 50 i miała jeszcze z tuzin, byłaby w stanie przebić się do rangi 5.
Po umyciu się planowała zjeść śniadanie, a potem wyruszyć do Lasu Astralis. W domu i tak kończyły jej się owoce i warzywa. Mogła nazbierać trochę świeżych, a przy okazji upolować kilka bestii 4. rangi lub 5. poziomu dla wprawy. Same rdzenie bestii nie wystarczały – to prawdziwa walka czyniła silniejszym.
Wyszła z łazienki z ręcznikiem w dłoni. W chwili, gdy miała skierować się do kuchni, zadzwonił dzwonek do drzwi.
Inteligentny robot podjechał i natychmiast wyświetlił obraz z monitoringu.
Ekran rozbłysnął, a oczy Emmy napotkały parę leniwych, niebezpiecznych oczu, które sprawiły, że jej serce zgubiło rytm. Co to były za oczy – leniwe, nieodgadnione, potężne, promieniujące dominacją? Wystarczyło jedno spojrzenie, by roztoczyć aurę, która mogła sprawić, że każdy chciałby paść do jego stóp.
Mężczyzna stojący na zewnątrz był wysoki – lekko ponad metr osiemdziesiąt osiem. Nawet przez ekran jego obecność była przytłaczająca.
Jego twarz była w połowie zacieniona, jakby wyrzeźbił ją sam Bóg Bestii – zimna, nieskazitelna, nietykalna. Jedno spojrzenie i nie sposób było oderwać wzroku.
Na zewnątrz Drake leniwie omiótł wzrokiem zieloną bramę willi.
Stojący za nim Sebastian, Wielki Starszy, szybko postąpił naprzód i nacisnął dzwonek. Początkowo Drake nie chciał, by ten mu towarzyszył, ale Sebastian nie czuł się spokojnie, puszczając go samego.
Ding-dong!
Sebastian stanął przy bramie i odezwał się uprzejmie:
– Szanowna Panno Emmo Tibarn, twoje dopasowanie, Jego Wysokość Drake Smith, przybył.
Emma zamarła. Ten mężczyzna był jej dopasowaniem? Drake Smith – najstarszy na jej liście?
Pośpiesznie stuknęła w panel sterowania, by otworzyć bramę. – Proszę, wejdźcie!
Obserwując, jak Drake wkracza do willi z dwoma swoimi ludźmi, Emma poczuła skok nerwów. Presja, która od niego biła, była przytłaczająca.
Jego aura była przerażająca. Jako partner? Zapomnij o spaniu obok niego – nie była pewna, czy zdołałaby przeprowadzić normalną rozmowę bez drżenia.
Może powinna sama to zaproponować – zaoferować rozwiązanie dopasowania. Taki mężczyzna? Nie poradziłaby sobie z nim.
Od momentu wejścia do salonu Drake nie wypowiedział ani jednego słowa. Jego niebieskie oczy omiotły ją z błyskiem pogardy, zanim niedbale opadł na kanapę.
Słaba. Zdecydowanie zbyt słaba. Taka kobieta tylko spowolni mój marsz ku zjednoczeniu królestwa międzygwiezdnego.
Kanapa miała prawie dwa metry długości, ale gdy usiadł, cała przestrzeń zdawała się wokół niego kurczyć.
Emma nie miała pojęcia, o czym on myśli, więc siedziała cicho.
Sebastian, stojąc u boku Drake'a, obrzucił Emmę szybkim spojrzeniem, po czym uśmiechnął się życzliwie. – Panno Emmo Tibarn, nie ma potrzeby się denerwować. Jego Wysokość przybył dzisiaj, ponieważ ma z panią coś do omówienia.
Coś do omówienia? Zabawne – dokładnie tak zaczął wczoraj Adam.
Podejrzenia Emmy się pogłębiły. Spojrzała na Sebastiana, na jego pomarszczoną twarz wykrzywioną w dobrotliwym uśmiechu. – Wy też jesteście tutaj, żeby rozwiązać dopasowanie, prawda? – zapytała.
Sebastian zamrugał zaskoczony. Nie spodziewał się, że ktoś zgadnie tak szybko. Nie wypowiedzieli jeszcze tych słów, a ona już trafiła w sedno.
Zachichotał, a jego wyraz twarzy jeszcze bardziej złagodniał. – Zgadza się. Jego Wysokość nie przepada za samicami, więc pragnie rozwiązać dopasowanie.
Sformułował to ostrożnie, by brzmiało, jakby to nie była wina Emmy, lecz całkowicie preferencja Drake'a. W końcu prośba samca o rozwiązanie dopasowania mogła być postrzegana jako upokarzająca dla samicy. Inne samice mogłyby z niej kpić.
– Żaden problem – odpowiedziała Emma bez wahania. – Złożę wniosek natychmiast. Nie można wymusić czegoś, co nie jest pisane. Oboje mamy wolność wyboru. Skoro on tego nie chce, rozwiązanie dopasowania jest właściwą rzeczą.
Ten mężczyzna zbyt bardzo ją przerażał. Owszem, międzygwiezdne zasady mówiły, że samce nie mogą krzywdzić samic i że dopasowany partner absolutnie nie może skrzywdzić swojej damy. Ale zasady to tylko słowa, a ludzie zawsze znajdowali sposób, by je obejść. Krążyło mnóstwo historii o partnerach, którzy zaaranżowali „wypadki”, by pozbyć się swojej damy.
Emma znała swoją sytuację i siłę aż za dobrze. Nie była równa temu mężczyźnie pod żadnym względem. Gdyby zdecydował się ją zabić, byłoby to pewnie bułką z masłem.
Wzrok Drake'a leniwie spoczął na niej, gdy usłyszał jej odpowiedź. Nie spodziewał się, że ta krucha, mała samica będzie tak rozsądna.
















