Pracowity dzień pracy dobiegł końca, a Sharon skierowała się z powrotem do domu. Czuła się lekko zmęczona.
Riley skończyła pracę wcześniej niż Sharon, więc pomogła jej i odebrała Sebastiana z przedszkola.
– Już wróciłaś? Wszystko w porządku pierwszego dnia w pracy? – zapytała Riley.
Sharon spojrzała na nią kątem oka. – Dlaczego nie powiedziałaś mi, że rodzina Zachary'ego jest właścicielem Central Corporation?
– To znaczy, że wpadłaś na Simona? Jak było? Przystojny, prawda?
Sharon obrzuciła ją bezlitosnym spojrzeniem. – Co ma do tego jego uroda? To wujek Howarda!
– No i co z tego! Nie każdy ma szansę dostać się do Central Corporation. Powinnaś się cieszyć, że cię zatrudnili, niezależnie od tego, czyj to wujek. Boisz się, że pomoże Howardowi i ci zaszkodzi?
Sharon zmarszczyła brwi. Nie przejęła się tym. Po prostu nie chciała być powiązana z nikim z rodziny Zachary.
W tym momencie z pokoju wyszedł Sebastian, trzymając się za brzuch. – Mamo, boli mnie brzuszek.
Sharon usłyszała go i szybko pociągnęła do siebie. Dotknęła jego brzucha. – Co się stało? Zjadłeś coś nie tak w przedszkolu?
Sebastian pokręcił głową. – Nie wiem.
Jego mała twarz była lekko blada, a czoło zroszone zimnym potem. Sharon dobrze znała syna. Nie odezwałby się, gdyby nie bolało go bardzo.
– Zabiorę cię teraz do szpitala.
Riley również się zmartwiła i szybko wzięła kluczyki do samochodu. – Ja pójdę odpalić samochód.
Obie zabrały Sebastiana do szpitala. Lekarz zbadał Sebastiana, po czym spojrzał na Sharon i zapytał: – Mówiła pani, że wróciliście wczoraj z Kraju M?
– Tak. – Sharon skinęła głową.
– To wszystko wyjaśnia. Z dzieckiem nie ma większego problemu. Jakieś zepsute jedzenie spowodowało jedynie biegunkę i ból brzucha. Przepiszę mu lekarstwo.
Sharon odetchnęła z ulgą. – Dziękuję, doktorze.
Sharon wzięła receptę i od razu poszła do apteki, bo musiała natychmiast podać synowi lekarstwo. Z drugiej strony Riley została na oddziale, żeby zaopiekować się małym.
Niedługo potem Sharon dotarła do apteki. Jednak gdy miała już wracać, zobaczyła zaskakująco znajomy zarys, gdy skręciła.
Odwróciła się i spojrzała na korytarz naprzeciwko. Zobaczyła Sally w sporej odległości od siebie!
Mimo że nie widziały się od pięciu lat, od razu ją rozpoznała!
Sally, która była kiedyś najlepszą przyjaciółką Sharon, odebrała jej ślub, a nawet odebrała jej mężczyznę. Jak Sharon mogła o niej zapomnieć?
Sally rozmawiała z lekarzem w białym kitlu.
Sharon nie słyszała ich rozmowy, ale ich gesty były intymne. Ktoś, kto nie wiedziałby, pomyślałby, że są parą.
"Czyżby Sally zdradzała Howarda?"
Sharon wbiła wzrok w lekarza i spojrzała na niego ostrym wzrokiem. "Dlaczego ten mężczyzna z profilu wygląda tak samo jak... mężczyzna ze zdjęcia ze ślubu!"
Sharon zachwiała się. W myślach chciała złapać tego mężczyznę i przyjrzeć mu się z bliska. Nagle przed nią pojawiła się ludzka ściana.
Usłyszała męski głos: – Sharon?
Podniosła głowę i zobaczyła twarz Simona. Ten ostatni wyglądał tak bardzo jak jej syn. Po raz kolejny była roztargniona, ale bardzo chciała złapać lekarza.
Odepchnęła Simona i zamierzała podejść. Jednak zarys naprzeciwko korytarza zniknął. "Sally i lekarz zniknęli!"
– Kogo szukasz? – zapytał Simon, widząc jej zaniepokojenie.
Sharon poczuła irytację. "Uciekli!"
Ocknęła się dopiero wtedy, gdy zdała sobie sprawę, że Simon na nią patrzy. Był jej przełożonym i nie powinna być taka nieuprzejma.
Dlatego spuściła wzrok, aby ukryć emocje w oczach. – Chyba się pomyliłam.
– Jesteś chora? – Simon zobaczył, że trzyma w ręku lekarstwa.
Jej wzrok pozostał spuszczony. – Mój syn źle się poczuł, więc przyprowadziłam go na badania – powiedziała, po czym podniosła głowę, by na niego spojrzeć. Następnie zadała pytanie: – Co pan tu robi, panie prezesie Zachary?
Usłyszawszy, jak wspomniała o synu, Simon przypomniał sobie incydent na lotnisku. "Ten mały urwis jest niewinny, a zarazem uparty. Nie wspominając o tym, że jest dumny. Patrząc na niego, mam dziwne uczucie."
Zmrużył oczy i spojrzał na kobietę przed sobą ostrym wzrokiem. Ogarnęło go podejrzenie.
– Co mu dolega? – Nie wiedząc, zapytał o stan małego urwisa.
Sharon nie zastanawiała się nad tym zbytnio. – Bolał go brzuch z powodu zepsutego jedzenia. Lekarz już mu przepisał lekarstwo.
Simon to usłyszał i poczuł chęć podrażnienia matki. – Będzie dobrze, jeśli będzie jadł mniej lodów.
Sharon podniosła oczy, by spojrzeć na cienkie usta mężczyzny, na których zdawał się malować delikatny uśmiech. "Co się dzieje? Jego wygląd sprawia, że wygląda, jakby się uśmiechał, a jednak nie. Przez to wygląda jeszcze bardziej jak mój syn!"
Tak po prostu zaczęła wpatrywać się w mężczyznę roztargnionym wzrokiem, nie mrugając oczami.
Przystojna twarz mężczyzny zbliżyła się do jej ucha, a on powiedział głębokim, pociągającym głosem: – Wiesz, że patrzenie na mężczyznę takim wzrokiem jest bardzo niebezpieczne?
