„Słuchaj, tak sobie myślałem…” Reid urwał w połowie zdania i odwrócił wzrok.
Valeska uniosła na niego brew. „Zamieniam się w słuch.”
„Myślałem o tym, że może wyjdziemy dziś wieczorem? Mam na myśli razem, a nie po prostu wyjście na fajne polowanie czy coś w tym stylu. Ostatnio ciągle jest tak, że kiedy jedno z nas wychodzi, drugie zostaje, więc dobrze byłoby to chociaż na chwilę zmienić. Nie wiem, jak długo cię nie będzie, ale już za tobą tęsknię, więc może wykorzystamy tę okazję i razem zalejemy się w trupa, zanim będziesz musiała wyjechać?”
Choć Reid wiedział, że Valeska nie była największą fanką upijania się, jedna noc nie mogła im zaszkodzić, prawda?
„Zróbmy to. Ale żadnych numerów. Wyjdziemy, żeby dobrze się bawić. Dlaczego by nie nazwać tego imprezą pożegnalną? Nawet jeśli to tylko nasza dwójka, nadal uważam, że to pasuje.” Z jej ust wyrwał się chichot, mimo gorzkiego posmaku.
Nienawidziła się żegnać. Zazwyczaj Valeska ukrywała swoje uczucia i zakładała maskę „wszystko gra, życie jest cudowne”. Tylko Reid znał mroczne szczegóły jej przeszłości, niektóre z jej sekretów i to, jak mało cudowne tak naprawdę było jej życie. Ale teraz, pomimo jego wiedzy, nie chciała mu pokazać, jak bardzo myśl o zostawieniu go autentycznie ją raniła.
I tak po prostu, śmiejąc się i popijając wino, gdy szykowali się na wieczorne wyjście, wkrótce oboje znaleźli się przed barem.
Gdy tylko weszli do środka, w ich nozdrza uderzył zapach dymu papierosowego i taniego alkoholu. Valeska udała odruch wymiotny. Bar był zatłoczony jeszcze bardziej niż klub, do którego Valeska poszła wczoraj – do stałych klientów dołączyli jacyś wilcy.
A co gorsza, Valeska natychmiast wyczuła silną aurę władzy i dominacji, promieniującą z najdalszego rogu baru.
Fala nieprzyjemnych dreszczy spłynęła po jej kręgosłupie i niedługo potem poczuła, że jest obserwowana. Valeska miała wrażenie, że po jej skórze chodzą mrówki.
Gdy tylko poczuła ten narzucający się lęk, rozważała opuszczenie tego miejsca, zanim zacznie się prawdziwa zabawa, ale szybko porzuciła ten pomysł.
Po pierwsze, to była impreza pożegnalna, winna była to swojemu najlepszemu przyjacielowi. A szczerze mówiąc, jak mogła myśleć o spędzeniu sam Bóg wie jakiej ilości czasu w otoczeniu potężnych Alfów, skoro nie mogła znieść obecności jednego z nich w zatłoczonym barze?
„Przyniosę nam jakieś drinki na start. Nie odchodź. Och, i żadnych wygłupów, obserwuję cię,” krzyknął Reid do jej ucha.
Valeska nie odezwała się, gdy odchodził i rzucał na nią spojrzenie przez ramię, zanim w końcu dotarł do baru. W przeciwieństwie do niej Reid zachowywał się tak, jakby to miejsce należało do niego. Jakby był w domu i nie miał problemów z wtopieniem się w tłum.
*„Po prostu idź zatańczyć, dopóki on jest przy barze. Jesteś tu, żeby przeżyć czas swojego życia, zanim zostaniesz rozdzielona ze swoim najlepszym przyjacielem. Przestań się dąsać i weź się w garść, Królowo Śniegu!”* Zbeształa się w myślach.
Po kilku głębokich wdechach i paru mocniejszych słowach, Valeska powoli ruszyła przez tłum w stronę parkietu. Właściciel baru musiał wiedzieć to i owo o dobrej muzyce, to było jasne.
Kiedy Valesce w końcu udało się przebić przez ogromny tłum i dotrzeć do celu, była zaskoczona, widząc tańczących zaledwie kilkoro zmiennokształtnych. Fakt, że w większości były to kobiety, wcale jej nie zdziwił.
Wilczyce zajmowały większość parkietu, ale Valeska zakładała, że musi to być sposób, w jaki przyciągają do siebie mężczyzn. O ile Valeska preferowała bardziej ludzkie podejście do mężczyzn – siadała i czekała, aż zwróci czyjąś uwagę, o tyle wilki nie miały z nią nic wspólnego.
Kobiety z potężniejszych gatunków i watah zazwyczaj wkładały nieco wysiłku w swoje działania tylko wtedy, gdy w pobliżu znajdowali się wyżej postawieni samce. Wobec tego Valeska od razu uznała, że trzęsą tyłkami dla tego tajemniczego Alfy.
Jej wzrok omiótł tłum; nie mogła powstrzymać się od skrzywienia, widząc dwie kobiety ocierające się o siebie. Czy to była cena, jaką trzeba było zapłacić, by wylądować w łóżku Alfy? Valeska westchnęła, próbując odwrócić wzrok i poszukać Reida.
Jej oczy spoczęły na strefie baru; jej przyjaciel od razu na nią spojrzał, uśmiechnął się szeroko i skinął głową.
Valeska stanęła na uboczu zatłoczonej strefy i powoli poruszała ciałem w rytm muzyki. Dla niej taniec był sposobem na ucieczkę i relaks – nie musiała myśleć; jej ciało wykonywało całą pracę, podążając za instynktem.
Mimo że czuła na sobie spojrzenia, Valeska zdecydowała się zignorować wszystkich gapiów – jej biodra poruszały się nieustannie, uwodząc wielu mężczyzn wokół parkietu. Piosenka po piosence, nie zamierzała schodzić z parkietu, ciesząc się tym, jak proste dźwięki potrafią kierować jej ciałem.
Im więcej Valeska się ruszała, tym robiło jej się goręcej – jej ciało pokryte było potem, sprawiając, że skóra lśniła w przygaszonym świetle. Jeśli wcześniej wydawało się to niemożliwe – Valeska była żywym dowodem na to, że kobiety, lekko zroszone potem, mogą wydawać się mężczyznom tysiąc razy bardziej atrakcyjne.
Reid obserwował ją z daleka – był to dla niego magiczny widok. Valeska emanowała energią kusicielki, ta kobieta mogła trochę zakręcić tyłkiem, a mężczyźni padaliby przed nią na kolana.
Valeska powoli zaczęła bawić się naprawdę dobrze; wieczór zdawał się zaczynać wyjątkowo obiecująco, mimo złego przeczucia, które wciąż ją nawiedzało. Reid w końcu dostał ich drinki i próbował dotrzeć do niej bez rozlewania cennego płynu, jednak było to trudniejsze, niż myślał, więc nie zauważył, jak silne ramiona oplotły talię jego najlepszej przyjaciółki.
Valeska sapnęła z zaskoczenia. Czuła się tak, jakby ten mężczyzna schwytał ją wbrew jej woli. Była zbyt przerażona, by się odwrócić i spojrzeć w twarz komukolwiek, kto postanowił do niej podejść. Ten trzymający ją mężczyzna był potężny – prawdopodobnie jeden z wysoko postawionych zmiennokształtnych, których tak bardzo nienawidziła.
„Zatańczysz ze mną, prawda?” Powiedział głęboki, chrapliwy głos, posyłając dreszcze wzdłuż jej kręgosłupa.
Mężczyzna pachniał mokrym psem i drogimi perfumami – to musiał być Alfa, którego wyczuła, gdy tylko weszli do klubu. Pomimo jego wymuszonych działań, z jakiegoś powodu Valeska rozkoszowała się obejmującymi ją, silnymi ramionami, które wysyłały przyjemne mrowienie po całej jej rozpalonej skórze.
Zamknęła oczy, wzięła głęboki wdech i wymyśliła plan – tańczyła dalej. Jej tyłek ocierał się o jego krocze, wkrótce wyczuwając jego członka napierającego na obcisłe dżinsy, które miał na sobie.
Valeska niemal sapnęła w szoku – wiedziała, że zawsze miała jakiś wpływ na mężczyzn, nawet Alfowie zerkali w jej stronę, ale to był pierwszy raz, kiedy udało jej się tak szybko podniecić faceta.
Zanim spróbował ponownie się odezwać, Valeska chwyciła jego dłonie i spróbowała wyrwać się z jego uścisku. Być może udało jej się go wystarczająco rozproszyć, by wydostać się z sytuacji, którą stworzył.
Jednak mężczyzna nie ruszył się z miejsca. Valeska nadepnęła na stopę mężczyzny, dokładając więcej siły i posyłając mu gniewne spojrzenie.
Facet syknął cicho, ale odmówił puszczenia jej, „uwierz mi. nie chcesz mnie prowokować.” Jeszcze bardziej zacieśnił chwyt wokół jej talii.
Jej plecy przycisnęły się do twardej jak skała klatki piersiowej, ostatecznie pozwalając jej zrozumieć, jak potężny w rzeczywistości był ten samiec. Gdyby Valeska się odwróciła, musiałaby spojrzeć w górę, by w ogóle dostrzec jego twarz.
A nawet gdyby to zrobiła, Valeska była pewna, że ten mężczyzna musiałby ugiąć kolana, by mogła zobaczyć każdy szczegół jego wyglądu. Kolejny powód, by nienawidzić Alfów – ci wysocy skurwiele sprawiali, że czuła się gorsza, jeszcze zanim w ogóle otworzyli usta.
„Puszczaj!” Syknęła Valeska.
„Ciii, przestań histeryzować i po prostu bądź cicho,” mruknął.
Widząc, że nie zamierzał się wycofać, Valeska postanowiła skłamać. „Jestem tu z moim chłopakiem, czekam, aż dołączy do mnie na parkiecie.”
„W takim razie poczekamy na niego razem. Jestem dżentelmenem, jak prawdopodobnie już zauważyłaś. Gdybym nim nie był – przerzuciłbym cię przez ramię i zabrał do domu, gdy tylko cię zauważyłem. Droczenie się z mężczyznami może być zabawne, albo i mniej. Rezultat zależy od tego, jak się zachowujesz.”
















