Wszystkie oczy były zwrócone na nią – dziką kotkę, siedzącą na biurku. Zwierzę nie drgnęło ani o milimetr, w milczeniu obserwując stojących przed nią Alfów. Jeden fałszywy ruch, a dzika kotka zaatakowałaby – wyrządzając tyle szkód, ile tylko by zdołała, dopóki ktoś by jej nie powstrzymał.
Clarice to nie obchodziło; wszystkie te lata spędzone na ukrywaniu się przed światem wydawały się bezcelowe.
















