Obudzona głośnym dźwiękiem, przypominającym coś pomiędzy tłuczonym szkłem a łamanym drewnem, Valeska spadła z łóżka.
Gwałtownie złapała powietrze, jakby duszono ją przez wiele godzin, zanim w końcu wyrwała się oprawcy. Próba szepnięcia bolała – gardło ją piekło, a nawet posmak w ustach przywodził na myśl bolesne, obrzydliwe pęcherze, które wyskakują na języku po wypiciu zbyt gorącej kawy.
Oczy zas
















