Declan
*Kilkanaście dni później*
– Powodzenia na dzisiejszym meczu, Declan! – mówi szatynka, pochylając się nad swoim biurkiem i wypinając klatkę piersiową, próbując uraczyć mnie widokiem swojego obfitego dekoltu, który wylewa się zza dekoltu jej bluzki, gdy mijam ją, by zająć swoje miejsce, czekając, aż Eden dotrze na lekcję. Została wezwana pod koniec literatury i jeszcze nie wróciła.
















