Eden
Puls dudni mi w uszach, gdy wjeżdżam starym samochodem mamy na podjazd Vance'ów. Przez kilka ostatnich miesięcy byłam niewypowiedzianie wdzięczna, że nigdy się go nie pozbyła, dzięki czemu miałam jakąś drogę ucieczki przed monotonią domu, szkoły, terapii i pracy na pół etatu w małym barze w miasteczku, w której spędzałam kilka dni w tygodniu.
Czasami po prostu siadałam za kółkiem i jechałam,
















