Z perspektywy Eden
Zbierając w sobie całą siłę woli, jaką posiadam, kładę dłonie mocno na szerokiej piersi Declana i odpycham go w tył. Ciężkie tarcie jego twardej erekcji ocierającej się o moje wilgotne wnętrze znika, zastąpione przez gwałtowny podmuch zimnego powietrza. Zsuwam się w pośpiechu z jego muskularnych ud, wprowadzając tak potrzebny fizyczny dystans między nasze rozgrzane ciała.
– Nie
















