Eden
"Jasne jak słońce." – piszczy Lachlan, a jego oczy są szerokie niczym spodki. Natychmiast opuszcza ręce na kolana, zapewne żeby spróbować uchronić przede mną swoją męskość.
"Kurde, lepiej uważaj, Dec." – mówi ze śmiechem Beckett, wskazując na mnie z drugiego końca stołu. "Ona nie żartuje." Ja tylko dalej rzucam groźne spojrzenia w stronę stołu, chwytając za moją łyżkę jako potwierdzenie mojeg
















