Eden
„Co do kurwy?” – warczy Lachlan, ciskając mordercze spojrzenie w stronę swojego brata po drugiej stronie pokoju i potrząsając głową. – „Oczywiście, że dziecko jest moje!” Ale chociaż wypowiada te słowa na głos, jego twarz zdradza te niewypowiedziane, skryte myśli, podszeptujące mu, że może jednak wcale nie ma pewności, czy to on jest ojcem.
Rodzi się w nim cień wątpliwości, co łamie mi serce
















