Sienna
— Naprawdę nie powiesz mi, dokąd jedziemy? — pytam po raz drugi, odkąd dwadzieścia minut temu wróciliśmy do ciężarówki.
On tylko chichocze i kręci głową, nie odrywając wzroku od drogi. Z fochem krzyżuję ramiona na piersi i wydymam dolną wargę w udawanym dąsie.
— Naprawdę zamierzasz się dąsać, bo nie chcę ci powiedzieć, dokąd cię zabieram? — pyta, zerkając na drogę, potem na mnie i z powrote
















