Eden
– Dzień dobry, słoneczko – grucha cicho mama.
Materac ugina się pod jej ciężarem, a ja mrugam, broniąc się przed nagłym wtargnięciem porannego światła sączącego się przez żaluzje w sypialni. Jej ciepła dłoń delikatnie muska mój policzek, zgarniając zbłąkany kosmyk włosów za ucho.
– Czas wstawać – mówi, a jej głos niesie tę przyprawiającą o mdłości radosną, poranną nutę. – Chyba nie chcesz s
















