„Ale naprawdę posunęli się za daleko w upokarzaniu mnie” – pomyślała Veronica.
– Nie ma go w domu. Wróć później. – Rachel natychmiast zamknęła bramę, nie chcąc tracić czasu na rozmowę z Veronicą.
Jednak Veronica zdawała się przewidzieć, że Rachel to zrobi; pchnęła bramę i weszła do środka, zanim Rachel zdążyła ją zamknąć.
Rachel wpadła w furię.
– Co ty robisz, Veronico? Wynoś się natychmiast!
– Kto to, mamo? – Tiffany akurat schodziła na dół. Widząc Veronikę, nie mogła powstrzymać irytacji. – Co tu robisz, Veronico? To mój dom!
„Są moimi najbliższymi krewnymi, a jednak tak bardzo mnie nienawidzą” – pomyślała Veronica. Serce ją zabolało, ale wyglądała na spokojną i niewzruszoną.
– Nic. Chcę tylko dostać rekompensatę za uratowanie Młodego Pana Matthew.
Jej słowa spotkały się z drwiną Rachel.
– Co to ma wspólnego z tobą? To Tiffy go uratowała. – Ta siedząca przed Rachel również była jej biologiczną córką; ale Rachel, która żyła w luksusie, nie lubiła Veroniki pochodzącej z głębokiej prowincji. Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że ta wiejska dziewczyna jest niegrzeczna, nierozsądna, nieokrzesana i nieprezentacyjna. „Jeśli osoby postronne dowiedzą się o istnieniu Veroniki, może to zrujnować idealny wizerunek mój i Tiffy w oczach opinii publicznej”.
Veronica spojrzała z ukosa na Rachel, po czym odwróciła się do Tiffany ze śmiechem.
– Udowodniłyście, że jesteście matką i córką. Obie potraficie kłamać bez mrugnięcia okiem. Obawiam się, że macie tupet nie z tej ziemi.
– Zamknij się, kurwa, Veronico! – zganiła ją Tiffany. Ponieważ naprawdę nie chciała widzieć Veroniki, powiedziała do Rachel: – Mamo, ona przyszła po pieniądze. Po prostu daj jej 50 tysięcy i powiedz, żeby wynosiła się jak najszybciej.
– Tak, masz rację, Tiffy. – Rachel skinęła głową. – Pójdę na górę i od razu przyniosę jej gotówkę.
Jednak Veronica powiedziała szokująco:
– Skoro Larsonowie mają mnóstwo pieniędzy, dajcie mi 100 milionów, na które zasłużyłam za uratowanie życia Młodego Pana Matthew, żebyśmy nie byli sobie już nic winni.
– Nie bądź zbyt zachłanna, Veronico! – Tiffany spiorunowała ją wzrokiem. – Damy ci co najwyżej 100 tysięcy.
– Damy ci 100 tysięcy, ale musisz natychmiast opuścić Bloomstead po otrzymaniu pieniędzy. Co do rodziny Kings, uznają oni tylko Tiffy za tę, która uratowała życie Młodego Pana Matthew. Poza tym mówisz, że uratowałaś mu życie, ale czy masz na to jakiś dowód? – zapytała Rachel.
– Myślicie, że nie mam jak tego udowodnić po tym, jak usunęliście nagrania i ukradliście pierścionek, co? Nie zapominajcie, że w aplikacji do dostarczania jedzenia zostało odnotowane, że przejeżdżałam tego dnia przez to skrzyżowanie. – Veronica błysnęła telefonem komórkowym w dłoni. Następnie kontynuowała: – Cóż, zapis dostawy jedzenia nie może na 100 procent udowodnić, że to ja uratowałam życie Matthew, ale Tiffany nie otrzymała tego dnia nawet zamówienia na dostawę jedzenia. Czy Matthew nie nabrałby podejrzeń? Tak czy inaczej, zamiast pakować się w kłopoty bez otrzymania od niego nagrody, wolę spełnić życzenie Tiffany.
W rzeczywistości Veronica nie dostarczyła tego dnia jedzenia do klienta, więc nie mogła udowodnić, że przejeżdżała tą drogą. To był również powód, dla którego nie odezwała się i nie zaprzeczyła Tiffany, gdy ta kłamała przed Matthew. Innymi słowy, aplikacja do dostawy jedzenia nie była wystarczającym dowodem, ale można jej było użyć do „postraszenia” Larsonów, którzy mieli nieczyste sumienie.
– Jak śmiesz! – Tiffany nie spodziewała się, że Veronica ma asa w rękawie. Obawiając się, że Veronica może ujawnić jej kłamstwa przed Matthew, zapytała: – Ile chcesz?
– Skoro to pani mnie urodziła, pani Larson, dam wam 90% zniżki. Dajcie mi 10 milionów.
Rachel odpowiedziała:
– 10 milionów? O jakich bzdurach mówisz?
Tiffany dodała:
– Naprawdę jesteś szalona, Veronico!
Matka i córka nie mogły oczywiście ugiąć się pod groźbami Veroniki. „Jak śmie ktoś z głębokiej prowincji żądać tak wygórowanej ceny?”
Nie tracąc czasu na gadanie, Veronica wstała i udała, że wychodzi.
– Skoro się nie zgadzacie, pójdę do Starszej Pani Kings. Jest matriarchinią Rodziny Kings, więc do niej będzie należeć ostatnie słowo.
Tiffany nie dowiedziała się jeszcze, jak Elizabeth poznała Veronikę ani dlaczego była wobec niej tak stronnicza. W konsekwencji nie mogła oprzeć się wrażeniu, że istnienie Veroniki jest dla niej poważnym zagrożeniem.
– Czekaj chwilę – zawołała do Veroniki. – Mama i ja musimy omówić to z tatą, więc czekaj tutaj – powiedziała, biorąc Rachel za rękę. – Mamo, chodźmy na górę zadzwonić do taty.
Po tych słowach matka i córka poszły na górę, a Veronica czekała na dole. Jednak Larsonowie byli zbyt nikczemni. Obawiając się, że mogą omawiać na górze jakieś podłe sztuczki, Veronica z niepokojem poszła na piętro.
Willa Dragon's Creek była starym budynkiem wzniesionym kilka lat temu, więc jej izolacja akustyczna nie była zbyt dobra. Veronica stojąc pod drzwiami mogła niewyraźnie słyszeć rozmowę Tiffany i Rachel. Słuchała przez chwilę, ale nie usłyszała niczego o brudnych sztuczkach, jakie miałyby zastosować przeciwko niej lub jej przybranym rodzicom. W duchu nie mogła powstrzymać się od wyśmiania samej siebie za bycie przewrażliwioną i nieco paranoiczną, i przygotowywała się do zejścia na dół.
W tym momencie jednak usłyszała słowa takie jak „przybrani rodzice” i „wypadek samochodowy”. Ponieważ nie mogła wyraźnie rozróżnić zdań, z ciekawości przycisnęła ucho do drzwi i nasłuchiwała uważnie.
– Veronica jest nienasycona i jest moją wierną kopią. Jeśli będziemy ją tu trzymać, stanie się dla nas zagrożeniem. A poza tym Starsza Pani Kings tak bardzo ją lubi. Jak mam wyjść za Matthew, skoro ona istnieje?
– Mimo to, Tiffy, okaleczyliśmy jej przybranego ojca w wypadku samochodowym, żeby zmusić ją do oddania szpiku twojemu bratu. Nie mów mi, że zamierzasz podnieść rękę również na nią?
– Jesteś głupia, mamo? Dopóki Veronica żyje, będzie mi przeszkadzać w wżenieniu się w rodzinę Kingsów! Chyba że... z niej też zrobisz roślinę! – Gdy Tiffany o tym mówiła, jej głos nagle podniósł się o kilka oktaw; stała się nieco nerwowa.
Stojąc za drzwiami, Veronica słyszała każde słowo wypowiedziane przez Tiffany, co sprawiło, że dreszcz przebiegł jej po plecach. Mimo to czuła tylko, jak krew się w niej gotuje.
Ponad dwa miesiące temu Floch Larson i Rachel nagle pojawili się przed Veronicą, mówiąc, że mogą przyjąć ją z powrotem do rodziny Larson pod warunkiem, że odda szpik kostny swojemu choremu na białaczkę młodszemu bratu. Nie mieli wyboru i musieli zwrócić się do Veroniki, ponieważ szpik Tiffany nie pasował do niego.
Oczywiście Veronica odmówiła, dlatego jej przybrani rodzice nagle mieli wypadek samochodowy miesiąc temu. Po tym, jak trafili do szpitala z poważnymi obrażeniami, Floch i Rachel pojawili się ponownie, mówiąc, że mogą leczyć jej przybranych rodziców za darmo, pod warunkiem że zgodzi się oddać szpik najmłodszemu synowi rodziny Larson.
W tamtym czasie Veronica była nieco podejrzliwa co do wypadku samochodowego, a także nagłego pojawienia się Flocha i Rachel. Ale ostatecznie pomyślała, że nie posunęliby się do tak okrutnych środków jak jej biologiczni rodzice. Niestety... Była zbyt naiwna.
Ziejąc ogniem, Veronica drżała na całym ciele z wściekłości. Trzymała za klamkę, chcąc wpaść do pokoju i skonfrontować się z nimi.
















