Skoro sołtys tak zarządził, Veronice nie pozostało nic innego, jak przyjąć ten fakt ze spokojem.
W końcu nie byli w mieście, gdzie mieli mnóstwo opcji do wyboru.
Wyjęła ręcznik i żel pod prysznic z bagażu, po czym z latarką udała się nad staw przy wejściu. Siadając na kamieniu służącym do prania ubrań, Veronica zanurzyła stopę w chłodnej wodzie i machała nogami, rozchlapując wodę.
<i>Kum, kum, kum
















