Milion, żeby mnie poślubić

Milion, żeby mnie poślubić

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 14 Przyłapany na gorącym uczynku przez Matthew
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
Poza Larsonami Veronica nie potrafiła pomyśleć o nikim innym, kto chętnie uratowałby mordercę. Ale kto by pomyślał, że kierowca, którego uratowali, skończy uciszony i martwy? Veronica powinna była wiedzieć, że uciszenie potencjalnego świadka będzie najlepszym możliwym wyborem, biorąc pod uwagę toksyczne skłonności Larsonów. Teraz była skończona. Nie tylko straciła ostatni trop, ale Larsonowie dowiedzieli się również o jej śledztwie w sprawie mordercy. Jeśli Larsonowie dowiedzą się, że Veronica zna już prawdę, czy będzie następną ofiarą? Ta nagła wiadomość sprawiła, że jej serce biło jak szalone, nie mogąc się uspokoić. Mimo wszystkiego, co ją spotykało, mogła jedynie po cichu to znosić. Z pewnością nie mogła pozwolić, by jej adopcyjni rodzice się dowiedzieli. Po zakończeniu trzydniowej przerwy Veronica wróciła do pracy. Aby nie zaalarmować Larsonów, jedyną rzeczą, którą Veronica robiła poza pracą, były odwiedziny u adopcyjnej matki w szpitalu. Robiła wszystko, co w jej mocy, by nie pojawiać się przed Larsonami. Jednocześnie ściśle przestrzegała „zaleceń lekarza” – przez następny miesiąc nie wolno jej było spożywać alkoholu i miała dużo odpoczywać. W międzyczasie potajemnie wydała ogromną sumę pieniędzy, by znaleźć inną agencję detektywistyczną, która dyskretnie zbadałaby wypadek samochodowy jej adopcyjnych rodziców. Tak oto minął miesiąc. Veronica znalazła trochę czasu w swoim grafiku, by udać się do szpitala na „kontrolę”. Wyniki wykazały, że jest w dobrym zdrowiu. Po wyjściu Veroniki ze szpitala Matthew otrzymał telefon z placówki. – Młody Paniczu Matthew, panna Murphy przeszła już USG. Płód ma ponad dwa miesiące i rozwija się prawidłowo. – Czy nie wykazywała oznak poronienia? Ostatnio codziennie rozwozi jedzenie na wynos; czy to nie wpłynie na nią? – zapytał Matthew. – Panna Murphy wychowała się na wsi. Jest w dobrej formie; nie jest tak wątła jak przeciętna przyszła matka. – Zrozumiałem. Początkowo sądził, że codzienne podróże Veroniki wpłyną na dziecko rosnące w jej brzuchu, ale ku jego zaskoczeniu było odwrotnie. Gdy zapadł zmierzch, ludzie zaczęli gromadzić się w klubie Twilight. Wszyscy ci młodzi mężczyźni i kobiety, wyczerpani nudą i monotonią w pracy, oddawali się alkoholowi w świetle neonów. Tańczyli i wili się na parkiecie albo osuwali przy barze, zapadając w martwy sen. Widząc to, Veronica nie mogła powstrzymać się od zastanawiania: co by było, gdyby Larsonowie celowo nie skrzywdzili jej adopcyjnych rodziców? Najprawdopodobniej wróciłaby do rodzinnego miasta i otworzyła bar za posiadane pieniądze. A może otworzyłaby sklep spożywczy i wiodła ciche, proste życie. Krótko po dziesiątej, gdy Veronica skryła się w kącie na chwilę ciszy, jej krótkofalówka ożyła. – Zgłoś się, Wielka Ron. Pędź do męskiej toalety, szybko. – Męska toaleta? Daj spokój. Dlaczego mam tam iść, skoro jestem kobietą? – odpowiedziała Veronica przez krótkofalówkę z niezadowoleniem. – Och, daj spokój, Wielka Ron, po prostu przyjdź. To Młody Panicz Xavier cię wezwał. Podał twoje imię i tak dalej. Spokojnie, w męskiej toalecie nikogo nie ma – powiedział Cody, wiedząc o obawach Veroniki. – Znowu Xavier! Dobra, będę za chwilę. Po tych słowach Veronica przypięła krótkofalówkę z powrotem do biodra i ruszyła prosto do toalet publicznych. Ochroniarze natychmiast ją przywitali, gdy zbliżyła się do męskiej toalety. – Proszę, pospiesz się do środka. Młody Panicz Xavier osunął się przy muszli klozetowej i nie chce wstać. – Pytał konkretnie o ciebie. – Hehe, Wielka Ron, będziesz musiała go mocno trzymać. Może to twoja szansa, by wspiąć się w hierarchii po byciu niewolnikiem wypłaty. Veronica kopnęła Cody'ego, słysząc drwiny ochroniarzy. – Kogo nazywasz niewolnikiem wypłaty? – Uff, ja i mój niewyparzony język. – Cody uśmiechnął się z zażenowaniem. – Zajdziesz daleko. – Przestańcie kłapać dziobami. Wszyscy powinniście wykonywać swoją pracę. Kierownictwo będzie marudzić, że się obijacie, jeśli was zobaczą. – Machnęła ręką, dając znak kolegom, by poszli patrolować klub. Drzwi do pierwszej kabiny były otwarte, gdy Veronica weszła do męskiej toalety. Odwróciła głowę i zobaczyła Xaviera siedzącego na muszli klozetowej, wypluwającego wnętrzności do kosza. Xavier Crawford, drugi syn rodziny Crawfordów z Bloomstead. Może i był przystojnym mężczyzną, ale był też bezużytecznym nieudacznikiem, niesławnym ze swego zamiłowania do hedonizmu i miłosnych podbojów. Już samo wspomnienie jego imienia wystarczało, by stał się pośmiewiskiem. A skąd znała go Veronica? Trafniej byłoby powiedzieć, że przez „sprzeczkę”. Niedługo po tym, jak Veronica zaczęła pracować w klubie Twilight, wpadła na Xaviera, który terroryzował Cody'ego. Nie mogąc znieść tego widoku, natychmiast chwyciła butelkę ze stołu i rozbiła ją, tłukąc dno. Następnie wycelowała rozbitą butelkę z poszarpanymi krawędziami w Xaviera i powiedziała do niego jak szalona: – Cody jest jednym z moich. Spróbuj tylko podnieść na niego rękę. Jednak Xavier wskazał na butelkę na stole. – Jeśli wypijesz tę butelkę wódki duszkiem, puszczę go wolno. Veronica miała mocną głowę dzięki latom spędzonym na piciu z przybranym ojcem, więc opróżniła wódkę bez problemu. Od tamtej pory ochroniarze patrzyli na nią w nowym świetle; nawet Xavier. Często ciągnął ją na zawody w piciu i tak właśnie po kilku rundach zostali przyjaciółmi. Ochroniarze uznali jej działania za śmiałe i odważne, i byli tym głęboko ujęci. Wszyscy zaczęli więc nazywać ją Wielką Ron. – Urk... – Xavier zaczął znowu wymiotować. Veronica była zniesmaczona. Z ręką zaciśniętą na nosie postukała go w ramię pałką elektryczną. – Hej, jeśli jesteś tak pijany, że rzygasz, to rusz tyłek do domu. Czy to nie obrzydliwe siedzieć w toalecie? Słysząc głos Veroniki, Xavier wyciągnął garść chusteczek i wytarł usta. Uśmiech rozkwitł na jego przystojnej, chłopięcej twarzy, gdy wyciągnął do niej ramię. – Pomóż mi wstać. – Martwię się, że pobrudzę sobie ręce, jeśli to zrobię. – Machnęła pałką elektryczną z wyrazem odrazy na twarzy. – Złap to. Xavier posłusznie podciągnął się na pałce i podszedł do umywalki. Po przepłukaniu ust ochlapał twarz wodą. Veronica oparła się o ścianę ze skrzyżowanymi rękami na piersi, obserwując go. – Więc która piękna dama wystawiła cię tym razem? Tylko na siebie spójrz. Xavier oparł dłonie o boki umywalki. Wpatrując się w swoje potargane odbicie w lustrze, nagle zaśmiał się i odwrócił do Veroniki. – Czy wszyscy uważają mnie za nieudacznika? – Ten jego uśmiech był pełen goryczy i bezradności. Veronica nie była przyzwyczajona do jego nagłej powagi. Wyrwała kilka chusteczek z podajnika i podała mu je. – Jeśli nie jesteś pijany, to spadaj! Uh... hej, Xavier, co ty robisz? Xavier chwycił Veronicę za ramiona i przycisnął ją do ściany, zanim zdążyła dokończyć. – Roni, czy wiesz, że jesteś jedyną osobą, która traktuje mnie inaczej nawet po tym wszystkim? – Był mocno pijany. Smród alkoholu przylgnął do niego, sprawiając, że Veronica czuła się bardzo niekomfortowo. – Roni, umówisz się ze mną, co? Veronica nie była rozbawiona. Całkowicie zignorowała pijacki żart Xaviera. Zamiast tego odpowiedziała mu morderczym spojrzeniem. – Zapomniałeś się, bo dawno nie podbiłam ci oka? – Ty... Ty... Tylko spójrz, jaka jesteś brzydka. Nie sądzę, żebyś wyglądała aż tak źle. Dlaczego po prostu się ze mną nie umówisz? – Xavier, czy wciąż jesteś pijany do nieprzytomności? Chcesz, żebym cię otrzeźwiła? – Veronica nie mogła powstrzymać się od skarcenia go. – Ekhm... W tym momencie od wejścia do toalety dobiegła seria kaszlnięć. Zarówno Xavier, jak i Veronica odwrócili głowy, by spojrzeć na źródło kaszlu. Jednak na ten widok Veronica mimowolnie zesztywniała. Jej oczy lekko się rozszerzyły. *Matthew? Dlaczego on? Dlaczego tu jest?* W następnej chwili przypomniała sobie jednak, że nie „miała” już dziecka Matthew w brzuchu. Nie była już z nim związana, więc powróciła do swojej obojętnej postawy. – O hej, co za zbieg okoliczności. Też przyszedłeś skorzystać z toalety? – Xavier trzymał jedną rękę na ścianie, drugą wsuwając do kieszeni. Odwrócił głowę, by spojrzeć na Matthew i przywitać się z nim. Klub Twilight był częścią majątku Matthew. Chociaż zazwyczaj mieszkał w apartamencie na wyższych piętrach, rzadko schodził na dół, by sprawdzić klub, chyba że po to, by spotkać się ze wspólnikami firmy. Ale nigdy nie spodziewał się, że zastanie tę kobietę spędzającą czas z tym bezużytecznym śmieciem podczas jedynego razu, gdy zszedł sprawdzić klub.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 14 Przyłapany na gorącym uczynku przez Matthew – Milion, żeby mnie poślubić | Czytaj powieści online na beletrystyka