Milion, żeby mnie poślubić

Milion, żeby mnie poślubić

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 7 Porwany
Autor: Aeliana Moreau
3 mar 2026
Elizabeth powiedziała do Veroniki: – Veronico, po prostu zostań tu przez następne dwa dni i dotrzymaj mi towarzystwa. Veronica wiedziała, że obraziła Matthew, ale nie chciała płaszczyć się przed Larsonami ze względu na swoich przybranych rodziców, więc nie miała innego wyboru, jak tylko polegać teraz na Elizabeth. W końcu Elizabeth nie wydawała się żywić do niej żadnej wrogości. – Nie rozumiem. Dlaczego chce pani, żebym dotrzymała pani towarzystwa? – Pozwalam ci zostać tutaj przez kilka dni, abym mogła dowiedzieć się o tobie więcej. W końcu Matthew cię „skrzywdził”, więc powinien wziąć za to odpowiedzialność – odpowiedziała Elizabeth. Następnie, przypominając sobie zmartwienia Veroniki, dodała: – Zatrudniłam najlepszych zagranicznych specjalistów do zdiagnozowania i leczenia twoich rodziców, więc wierzę, że wkrótce poczują się lepiej. Veronica była bardzo wdzięczna, ale nie miała jak odwdzięczyć się za dobroć Elizabeth, więc mogła się tylko pocieszać faktem, że uratowała życie Matthew. „Uratowałam życie Matthew, a jego babcia uratowała życie moich przybranych rodziców. To sprawia, że jesteśmy kwita”. – Dziękuję bardzo, proszę pani – powiedziała, szczerze dziękując Elizabeth. Przez następne trzy dni Veronica przez cały czas dotrzymywała towarzystwa Elizabeth. Rano ćwiczyły i zajmowały się ogrodem, a po południu piekły ciasta lub grały w szachy. Czas zawsze mijał szybko, gdy człowiek był zajęty. Czwartego ranka Veronica zjadła śniadanie z Elizabeth przed spakowaniem się. Schodząc na dół z bagażem, skinęła lekko głową Elizabeth, która siedziała na sofie. – Wyjeżdżam, proszę pani. Dziękuję za całą gościnność, jaką mi pani okazała. Elizabeth wstała i podeszła do Veroniki z życzliwym uśmiechem. – Jesteś szczera i otwarta, młoda damo. Przebywanie z tobą sprawia, że czuję się znacznie młodsza. – Elizabeth nigdy nie przybierała przed Veronicą dostojeństwa matriarchini. Zamiast tego była tak przystępna jak babcia. – Powinna pani zawsze być młoda duchem, proszę pani. W takim razie już pójdę. Do widzenia. – Mm-hmm. Pamiętaj, żeby mnie odwiedzić, kiedy będziesz wolna. – Uh... Hehe, dobrze, proszę pani – odpowiedziała Veronica z zakłopotaniem. „To, czy będę mogła ponownie przyjść do Rezydencji Kingsów, nie zależy ode mnie”. Elizabeth zorganizowała szofera, aby zawiózł Veronikę do centrum Bloomstead po tym, jak opuściła Rezydencję Kingsów. Kiedy szofer przejeżdżał obok apteki, Veronica powiedziała do niego: – Proszę zatrzymać samochód. Wysiądę tutaj. Samochód się zatrzymał. Wysiadając, Veronica rzuciła do kierowcy: – Proszę podziękować ode mnie Starszej Pani Kings. – Tak jest, Panno Murphy – odpowiedział szofer. Następnie zawrócił i odjechał. Veronica wbiegła truchtem do apteki, niosąc swoją torebkę na ramię. Farmaceuta natychmiast podszedł do niej, pytając: – Dzień dobry. Jaki lek chciałaby pani kupić? – Proszę o pudełko najlepszych tabletek „dzień po” – powiedziała pospiesznie Veronica. Przez ostatnie kilka dni przebywała w Rezydencji Kingsów bez możliwości wyjścia, więc to naturalne, że nie udało jej się kupić żadnej antykoncepcji awaryjnej. Teraz, gdy opuściła rezydencję, musiała oczywiście zdobyć tabletki i szybko je zażyć. W przeciwnym razie byłaby skończona, gdyby naprawdę zaszła w ciążę. Farmaceuta podał jej pudełko. – To ma najlepsze działanie antykoncepcyjne, jeśli zostanie przyjęte w ciągu 72 godzin. Veronica wzięła opakowanie, ale zatrzymała się, gdy odwracała się, by zapłacić. – Czy powiedział pan właśnie „72 godziny”? – Tak. Im wcześniej weźmie pani tabletkę, tym lepiej. Będzie bezużyteczna, jeśli zażyje ją pani trzy dni po fakcie. – Więc działa tylko, jeśli weźmie się ją w ciągu trzech dni? – Tak, zgadza się. Veronica była osłupiała. Spojrzała na opis na pudełku. Zgodnie z przewidywaniami, tabletki „dzień po” działały tylko wtedy, gdy zostały przyjęte w ciągu 72 godzin od stosunku; przyjęte później nie zadziałają. Veronica nigdy wcześniej nie brała takich tabletek, więc naiwnie zakładała, że zadziałają, jeśli weźmie się je w ciągu tygodnia. „Nic dziwnego, że Starsza Pani Kings kazała mi zostać w Rezydencji przez trzy dni. Okazuje się, że to był powód”. Oddając pudełko farmaceucie, Veronica wyszła z apteki z zaczerwienionymi oczami. Włócząc się samotnie po ulicach, spędziła dużo czasu na zbieraniu myśli, zanim zaczęła się pocieszać. „Czego tu się bać? Nawet jeśli zajdę w ciążę, mogę wtedy usunąć dziecko! Nie ma się czego bać. Jaki by nie był problem, zawsze znajdzie się na niego rozwiązanie”. W tym momencie samochód na poboczu nagle zahamował i zatrzymał się przed nią z głośnym piskiem opon! Zanim zdążyła odzyskać zmysły, została wepchnięta do środka. – Hej! K-K-Kim wy jesteście? To nielegalne porywać kogoś jawnie w biały dzień! – Szarpała się przez chwilę. Potem ostrzegła: – Zatrzymajcie samochód! Pospieszcie się i wypuśćcie mnie, albo zadzwonię na policję! Wtedy z siedzenia kierowcy dobiegł znajomy głos. – Panno Murphy, radziłbym się zachowywać i nie pakować w kłopoty. Kiedy Veronica przechyliła głowę i wyciągnęła szyję, ze zdumieniem odkryła, że za kierownicą siedzi Thomas. „Więc to Matthew kazał mnie porwać? Zgodnie z przewidywaniami, przechwałki dały mi tylko chwilową przyjemność, ale teraz drogo za to zapłacę. Swoją drogą, czy to nie trochę zbyt szybko, że Matthew kazał mnie porwać, gdy tylko opuściłam Rezydencję Kingsów?” – Pospiesz się i zatrzymaj samochód, Thomas. W przeciwnym razie zadzwonię do Starszej Pani Kings i powiem jej o tym. – Radziłbym pani znać swoje miejsce, Panno Murphy. Veronica zaniemówił. „Znać swoje miejsce na tyle, by chętnie umrzeć, to masz na myśli?” Jednak przypominając sobie, że jej przybrani rodzice wciąż przebywają w szpitalu rodziny Kings, nie odważyła się ponownie stawiać bezcelowego oporu. Ponad dziesięć minut później Veronica została przywieziona do prywatnej rezydencji Matthew na 38. piętrze Klubu Twilight. – Przyprowadziłem Pannę Murphy, Młody Panie Matthew – powiedział Thomas, wprowadzając Veronikę do mężczyzny. – Pozwolę sobie odejść. – Po tych słowach odwrócił się i wyszedł. Ściskając pasek swojej torebki, Veronica patrzyła na Matthew, który pracował z laptopem na kolanach. Jego oczy były utkwione w ekranie, a smukłe palce tańczyły na klawiaturze. Niczym bóg żyjący wysoko w chmurach i wydający wyroki na wszystko, co żyje, ten nieczuły mężczyzna emanował wrodzoną aurą wyższości. Szczególnie jego twarz, o pięknych konturach i wyrazistych rysach, była poruszająco i nieskazitelnie przystojna, jak doskonałe dzieło sztuki stworzone przez samego Boga. Nawet Veronica, która była odporna na przystojniaków, nie mogła powstrzymać się od ponownego spojrzenia na niego. Nagle mężczyzna zamknął laptopa, położył go na stole i powiedział do Veroniki: – Napatrzyłaś się już na mnie? – K-Kto się na ciebie gapi? – Veronica wykrzywiła usta. – Przestań sobie schlebiać. Ubrany w czarną koszulę z rękawami podwiniętymi do łokci, Matthew wstał i wbił w Veronikę ostre spojrzenie. – Myślisz, że możesz zachowywać się skandalicznie w mojej obecności, mając poparcie mojej babci? W obliczu przytłaczającej presji Veronica nerwowo przełknęła ślinę. – N-Nie, nigdy tak nie myślałam. – Już pękasz, co? Czy nie mówiłaś w Rezydencji Kingsów, że będziesz w ciąży z moim dzieckiem i wyjdziesz za mnie? – „Jak ta cholerna kobieta śmie mnie prowokować? Musi mieć życzenie śmierci” – pomyślał. – Ho ho... – Z lekko bladą twarzą Veronica zaśmiała się gorzko z samej siebie, cofając się mimowolnie. – Proszę się nie złościć, Młody Panie Matthew. Tylko żartowałam tamtego dnia. Ho ho, to były żarty. Cofała się, ale Matthew chwycił ją za kołnierz. – Ja, Matthew Kings, nienawidzę gróźb bardziej niż czegokolwiek innego. Gratuluję, że to zrobiłaś. Mimo że jej gratulował, Veronica zauważyła chłodny wyraz twarzy Matthew – patrzył na nią, jakby była martwa. Była tak przerażona, że serce prawie wyskoczyło jej z piersi. – To miał być żart, Młody Panie Matthew. – „O Boże, to jest takie straszne!” – To, czy żartowałaś, czy nie, nie jest czymś, co możesz udowodnić samymi słowami. Veronica była tak przerażona, że wydukała: – J-Jak więc mogłabym to udowodnić? Matthew uniósł swoje kruczoczarne brwi. – Naprawdę chcesz udowodnić, że to, co powiedziałaś w Rezydencji Kingsów, było tylko żartem?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 Porwany – Milion, żeby mnie poślubić | Czytaj powieści online na beletrystyka