W tej samej chwili brwi Veroniki ściągnęły się w ciasny węzeł, a usta zacisnęły w wąską linię. Jej dłonie, którymi trzymała Matthew, wpijały się w jego ramiona tak mocno, aż popłynęła krew; dopiero ten ból pozwolił jej siłą woli ukryć prawdziwe emocje.
– *Kaszel, kaszel…* – Zawstydzona i wściekła, posłała Matthew mordercze spojrzenie, wykorzystując atak kaszlu, by zatuszować sytuację, po czym powi
















