Widząc Thomasa, Veronica nie mogła powstrzymać zdenerwowania i lekkiego strachu, gdyż wciąż miała w pamięci, że zaledwie kilka godzin wcześniej zalała mieszkanie Matthew.
– Haha. Co za zbieg okoliczności, panie Ritter – przywitała Thomasa z uprzejmym uśmiechem, wyciągając już telefon i pospiesznie szukając numeru Elizabeth, by wysłać jej wiadomość. Tuż po tym, jak wysłała SMS-a, Thomas błyskawicznie wyrwał jej telefon.
– Co to ma znaczyć, panie Ritter? – Veronica udawała oburzenie.
Nawet nie zerkając na jej telefon, Thomas podał go ochroniarzowi stojącemu za nim, po czym z kamienną twarzą wskazał jej drogę.
– Proszę, panno Murphy.
Po tych słowach odprowadził Veronicę.
Gdy drzwi limuzyny się otworzyły, Veronica pochyliła się i wsiadła do pojazdu, by ujrzeć w środku onieśmielającego mężczyznę odpoczywającego z zamkniętymi oczami. Jego widok sprawił, że serce podeszło jej do gardła. Zdenerwowana, przełknęła ślinę i wymusiła przymilny uśmiech.
– Słyszałam, że mnie szukałeś... Młody Paniczu Matthew.
Mężczyzna lekko odwrócił głowę w jej stronę i powoli otworzył oczy, ujawniając swoje ostre spojrzenie.
– Więc jak chcesz umrzeć? – rzucił te słowa tonem tak pogodnym, jak słoneczny dzień.
Jednak w uszach Veroniki brzmiały one jak wyrok śmierci wydany przez dyktatora.
– Hehe. Ze starości, oczywiście. – Mimo promiennego uśmiechu na twarzy, w duchu przeklinała go i wyzywała.
Opierając splecione dłonie na brzuchu, mężczyzna postukał smukłym palcem w wierzch dłoni, głośno rozkazując:
– Ruszaj, Thomas.
– Czekaj, co? G-Gdzie jedziemy? – Veronica wpadła w panikę. Zanim zdążyła w pełni wypowiedzieć pytanie, Thomas wsiadł już do auta i uruchomił silnik.
Matthew ponownie zamknął oczy, nie odzywając się ani słowem więcej.
Bezradna, zwróciła się do Thomasa.
– Dokąd zmierzamy, panie Ritter?
– Do szpitala.
– Do szpitala? – Twarz Veroniki zbladła, a serce załomotało gwałtownie. Gdy przypomniała sobie, że Matthew mówił o usunięciu jej macicy, jej strach przybrał na sile. Przez te wszystkie lata nikogo się tak naprawdę nie bała, ale w tamtej chwili musiała przyznać, że Matthew ją przerażał. *To koniec. Już po mnie.*
Zrozpaczona Veronica oparła się o siedzenie, nie mając ani krzty energii, by otrząsnąć się z problemu, przed którym stanęła. Wszystko, co mogła teraz zrobić, to czekać na telefon od Elizabeth.
*Dzyń, dzyń, dzyń!* Dzwonek zagrzmiał w samochodzie. Widząc, że Matthew odbiera telefon, Veronica była mile zaskoczona. Pospiesznie wychyliła się w stronę telefonu i zobaczyła, że to rzeczywiście połączenie od Elizabeth.
– Ratunku, proszę pani! Matthew chce usunąć moją maci...
Próbowała krzyczeć o pomoc do słuchawki, ale zanim zdążyła dokończyć zdanie, mężczyzna chwycił ją za szyję i zasłonił jej usta.
– Zamknij się, jeśli chcesz żyć. – Matthew posłał jej przeszywające spojrzenie z morderczym zamiarem w oczach, na co Veronica posłusznie kiwnęła głową.
Niemniej jednak, skoro Elizabeth zadzwoniła, nie musiała się już bać.
– O co chodzi, Babciu? – zapytał Matthew, skupiając się na rozmowie telefonicznej.
– Gdzie ty jesteś, szczeniaku? Dokąd zabierasz Veronicę?
Matthew milczał przez chwilę.
– Powiedz coś, dobrze? Niech ci będzie wiadomo, że jeśli cokolwiek jej się stanie, zabiję się!
– Babciu, ona nie jest nikim ważnym.
– To nie ma znaczenia. Ważne jest dziecko w niej! Jak myślisz, ile czasu zostało tej starej kobiecie? Chcę po prostu wziąć wnuka na ręce. Nikt tu nie prosił o małżeństwo!
– A dlaczego uważasz, że ona ma prawo wejść do Rodziny Kings?
– Nie musisz się z nią żenić, ale chcę tego dziecka.
– Jeszcze nie wiemy, czy jest jakieś dziecko.
– W takim razie czekaj. Niech ją zbadają za dwa miesiące. Ale jeśli ośmielisz się podnieść na nią rękę przed tym czasem, rozbiję sobie głowę o ścianę i pójdę spotkać się z twoim dziadkiem!
Matthew oniemiał.
– Podaj telefon Veronice – poinstruowała Elizabeth.
Niechętny mężczyzna zmarszczył brwi, zaciskając dłoń na telefonie. *Czym ta suka naćpała Babcię?* Po chwili wahania poluzował chwyt na Veronice i włączył tryb głośnomówiący, po czym podał jej telefon.
– Veronica? – krzyknęła Elizabeth.
Gdy Veronica ocierała usta rękawem w miejscu, gdzie dotknął jej mężczyzna, gniew na jej twarzy zmienił się w subtelny uśmieszek.
– Proszę pani?
– Och, Veronica. Co oni ci zrobili?
Veronica zwróciła się do Matthew z chełpliwym spojrzeniem i uniosła brwi, jakby wygrała walkę. Chwilę później schowała uśmieszek i zaczęła lamentować.
– Buuu! Proszę pani, Matthew powiedział, że zabierze mnie do szpitala, żeby usunąć mi macicę. Buuu! Tak się boję, proszę pani!
Widząc tę błyskawiczną zmianę wyrazu twarzy, bardziej wprawną niż u elitarnej aktorki, Matthew zmrużył oczy, czując jeszcze większą irytację. Gdyby nie rozkaz Elizabeth, udusiłby kobietę przed sobą gołymi rękami.
– Ooj, nie płacz... Nie martw się już. Już dałam mu nauczkę. Już nigdy cię nie skrzywdzi, dobrze?
– Dobrze, ufam pani. A-Ale...
– Ale co?
– Matthew... Skonfiskował mój telefon.
– Argh, ten gówniarz! Robi się naprawdę zuchwały. W porządku, Veronica. Przestań płakać, dobrze? Powiedz mi, jeśli następnym razem odważy się wywinąć coś głupiego, zgoda?
Choć Elizabeth spędziła z Veronicą tylko trzy dni, nie mogła powstrzymać podziwu dla jej dowcipu, inteligencji oraz pracowitości. Byłaby idealną dziewczyną. Niestety, jej jedyną wadą był przeciętny, może niezbyt pociągający wygląd. Osobiście Elizabeth nie uważała, że jest odrażająca. W rzeczywistości sądziła, że Veronica jest odpowiednią towarzyszką na całe życie. Niestety, jej wygląd nie był w stanie oczarować serca Matthew, co z kolei stało się przeszkodą dla ich małżeństwa.
– Zrozumiałam. Dziękuję, proszę pani.
– W każdej chwili. Możesz teraz podać telefon Matthew?
– Mhm! – Po wymruczeniu odpowiedzi Veronica oddała telefon Matthew.
Wyłączył tryb głośnomówiący i przyłożył telefon do ucha.
– Babciu?
– Och, a już myślałam, że zapomniałeś, że jestem twoją babcią. Jak bardzo stałeś się zuchwały, co? Tak zuchwały, by sprzeciwiać się moim słowom? Tak zuchwały, by wysyłać Veronicę do szpitala na usunięcie macicy? Za kogo ty się uważasz, za Boga?
Elizabeth kontynuowała z wściekłością:
– Oddaj telefon Veronice w tej chwili! Od teraz będę do niej dzwonić na wideo każdego dnia. Jeśli wyczuję u niej choć cień nieszczęścia, możesz zacząć przygotowywać pogrzeb!
– Bab... – *Biip, biip...* Zanim Matthew zdążył powiedzieć cokolwiek więcej, Elizabeth już się rozłączyła. Wzburzony, ścisnął telefon tak mocno, że aż zatrzeszczały mu stawy. Był wyraźnie wściekły, tak wściekły, że dorównywało to sile najbardziej gniewnego sztormu.
Tymczasem Veronica obserwowała go, pilnie studiując każdy jego gest. Widząc go tak rozjuszonego, natychmiast wiedziała, że Elizabeth musiała go ostrzec, by dłużej jej nie dręczył. Uświadomiwszy to sobie, poczuła ogromną ulgę.
– Oddaj jej telefon.
– Tak, Młody Paniczu Matthew.
Prowadząc samochód, Thomas wyciągnął telefon Veroniki i oddał go jej.
– Dziękuję. – Podziękowała asystentowi. Gdy tylko chwyciła telefon, ten natychmiast zadzwonił, a na wyświetlaczu pojawił się napis „Pani Elizabeth”. Kiedy spojrzała na numer na swoim telefonie, Matthew również go zauważył.
















