Mężczyzna miał na sobie czarną koszulę z rękawami podwiniętymi do przedramion. Z rękami wsuniętymi w kieszenie spodni wyglądał jakoś tak szlachetnie, jakby sam Bóg zstąpił do świata śmiertelników. Bez cienia współczucia na twarzy podszedł do Veroniki. Gdy zatrzymał się, uniósł rękę, na co Thomas, stojący za nim, podał mu wyniki badań. Natychmiast Matthew rzucił wynikami prosto w twarz Veroniki.
*Szast!* Stos papierów uderzył ją w twarz i pofrunął w powietrzu, lądując na pościeli.
Zirytowana Veronica spiorunowała Matthew wzrokiem i zerknęła na wyniki badań, które ewidentnie stwierdzały, że jest w ciąży.
– Haha. – Z jakiegoś powodu poczuła drętwienie w głowie, a jej oczy zaczerwieniły się. Przeszła przez tyle kłopotów, by zbliżyć się do prawdy o wypadku jej przybranych rodziców, tylko po to, by prywatny detektyw został ciężko pobity, a sprawca uciekł w nieznane. Była w ciąży, ale dziecko wkrótce zostanie usunięte. *Takie właśnie jest życie, prawda? Nieważne jak niesprawiedliwe, to po prostu życie, co?*
– Z czego się śmiejesz? – skrzywił się niezadowolony Matthew.
Pociągnęła nosem i ukryła cierpienie, przez które przechodziła, po czym z uśmiechem rzuciła wyniki badań na stolik. Następnie spojrzała na zegarek.
– Jest trzynasta. Proszę przygotować zabieg teraz. W ten sposób moja nocna zmiana nie ucierpi.
Matthew zmrużył oczy. Zakładał, że Veronica będzie błagać o zatrzymanie dziecka, ale jej reakcja była całkowicie poza jego oczekiwaniami. Jednak mężczyzna nie wahał się ani chwili.
– Thomas, powiadom lekarzy, by przygotowali zabieg. – Powiedziawszy to, odwrócił się i wyszedł z sali. Nie powiedział nic więcej, jakby nienawiść, którą do niej żywił, płynęła w jego krwi.
Chwilę później weszła pielęgniarka i przetransportowała Veronicę na salę operacyjną. Będąc wciąż w szoku, Veronica wstała i weszła na salę, gdzie obecnych było dwóch ginekologów. Patrząc na aparaturę i urządzenia ustawione obok stołu operacyjnego, czuła już nadchodzący ból. Podświadomie dotknęła brzucha, czując opór w sercu. Gdyby dziecko nie było Matthew, na pewno by je zatrzymała. Niestety, Matthew by go nie zatrzymał.
– No dalej, wchodź! – rozkazała lodowato lekarka w białym kitlu i masce.
Oszołomiona jej postawą Veronica odwróciła się, by spojrzeć na zewnątrz sali operacyjnej, ale nigdzie nie było widać Matthew. *Czyż on nie jest uroczy?* Właśnie zaistniała w niej nowa forma życia, ale on nie dbał o to, by zniszczyć to, co mogłoby być prawdziwym człowiekiem.
W tej chwili jej pragnienie władzy stało się silniejsze. Tylko mając władzę, mogłaby chronić tych, których kochała, w przeciwieństwie do teraz, gdy była nieustannie gnębiona przez wrogów, bez możliwości oporu.
Gdy położyła się na stole operacyjnym, lekarz zrobił jej zastrzyk. Wkrótce straciła przytomność.
W tym momencie Matthew podszedł pod drzwi sali operacyjnej. Widząc jego przybycie, lekarze szybko do niego podeszli.
– Nie stawiała oporu i teraz zasnęła, Młody Paniczu Matthew. – Zasugerowali, że Veronica była gotowa poddać się zabiegowi.
– Podajcie jej przygotowane „lekarstwa”, gdy się obudzi. Wiecie, co robić dalej. – Gdy Matthew wspomniał o „lekarstwach”, miał na myśli jedynie środki podtrzymujące ciążę.
– Tak, Młody Paniczu Matthew. – Lekarze skinęli głowami.
Matthew rzucił jeszcze lodowate, głębokie spojrzenie na Veronicę, po czym odwrócił się, by wyjść.
Za nim stał Thomas, który był wyraźnie zdezorientowany.
– Młody Paniczu Matthew, skoro zatrzymujesz dziecko, dlaczego nie chcesz, żeby ona o tym wiedziała?
– Jeśli taka nienasycona kobieta jak ona dowie się, że zatrzymuję dziecko, będzie tylko żądać więcej. Dlatego zdecydowałem się to przed nią ukryć.
Mimo tych słów, Matthew jedynie testował Veronicę, by sprawdzić, czy dotrzyma słowa i podda się aborcji po dowiedzeniu się o ciąży. Ostatecznie jednak jego przypuszczenia okazały się błędne.
– Ale na pewno będzie miała poranne mdłości. W końcu się dowie.
– Dlatego to będzie okres próbny. – Mówiąc to, Matthew zatrzymał się i zwrócił do Thomasa. – Poinformuj klub, żeby pozwolili jej kończyć pracę o dwunastej.
– Ale ona codziennie pracuje dorywczo, rozwożąc jedzenie. Czy nie będzie tego kontynuować, jeśli skończy wcześniej? – przypomniał Thomas z troski. W końcu Veronica wykazywała oznaki poronienia.
Matthew uśmiechnął się subtelnie i cynicznie.
– Wtedy wszystko pójdzie zgodnie z planem, czyż nie? – Skoro babcia wyraźnie zabroniła mu podnieść na nią rękę, przypadkowe poronienie spowodowane przez nią samą nie wpłynęłoby na niego w najmniejszym stopniu.
...
Mniej więcej pół godziny później Veronica się obudziła. Wciąż senna, spojrzała na wiszący worek z kroplówką i zapytała pielęgniarkę obok niej:
– Czy operacja się skończyła?
– Operacja się skończyła, ale musi pani wracać przez tydzień na leki przeciwzapalne. Po miesiącu musi pani wrócić na kolejną kontrolę. – Pielęgniarka wyjaśniła z poważną miną, po czym surowo doradziła: – Przeszła pani aborcję, więc proszę pamiętać, by zostać w łóżku przez trzy dni i nie wykonywać ciężkich prac przez dwa tygodnie. Palenie i spożywanie alkoholu jest surowo wzbronione, w przeciwnym razie może wystąpić gorączka połogowa, która może pozbawić panią możliwości zajścia w ciążę do końca życia.
Prawdę mówiąc, „leki przeciwzapalne” były jedynie pretekstem, by regularnie odwiedzała szpital i przyjmowała środki podtrzymujące ciążę.
– To aż tak poważne, co? No dobrze. Będę ostrożna. – Veronica kiwnęła głową. Gdyby stała się bezpłodna w tak młodym wieku, z pewnością żaden mężczyzna nie chciałby jej w przyszłości. Po uspokojeniu się położyła dłoń na brzuchu, a w sercu wezbrał żal. To było jej pierwsze dziecko i odeszło tak po prostu.
Po przyjęciu kroplówki Veronica wstała, by rozprostować kończyny, i była zaskoczona tym, jak zrelaksowane było jej ciało. To było tak, jakby w ogóle nie przeszła operacji.
– Siostro, dlaczego po operacji nic nie czuję?
Słysząc to, pielęgniarka celowo unikała kontaktu wzrokowego i odpowiedziała z niezręcznym uśmiechem.
– Aborcje chirurgiczne to drobne zabiegi. Chociaż nie czuje pani bólu ani swędzenia, powinna pani nadal dużo odpoczywać. – Skończywszy, podała Veronice torebkę z lekami. – To wszystko, co musi pani brać. Instrukcje są na nich napisane.
– W porządku. Dziękuję.
Po powrocie do wynajmowanego mieszkania Veronica złożyła wniosek o trzydniowy urlop w klubie, który menedżer chętnie zatwierdził, a ona nie mogła powstrzymać wdzięczności.
– To było łatwe. Co za miły kierownik.
Wcześniej złożyła wniosek o trzydniowy urlop, by zostać w Rezydencji Kings, i został on łatwo zatwierdzony. Teraz poprosiła o kolejne trzy dni wolnego, a jej menedżer szybko wyraził zgodę bez żadnych pytań.
Podczas trzydniowego odpoczynku w domu konsekwentnie wysyłała jedzenie swojej przybranej matce do szpitala każdego dnia. Zabierała ją nawet na spacery, by mogła poczuć słońce, i masowała nieprzytomnego przybranego ojca. Oprócz tego odwiedzała szpital, by przyjąć swoje „leki przeciwzapalne”. Resztę czasu spędzała odpoczywając w domu i nie ważyła się nawet rozwozić jedzenia.
W związku z tym jedyne, co robiła w domu w tych dniach, to przeglądanie telefonu. W tym momencie otrzymała powiadomienie z aplikacji informacyjnej, zatytułowane „Przerażające ciało poszukiwanego przestępcy znalezione w dokach Bloomstead”. Czytając nagłówek, z ciekawością w niego kliknęła. Na załączonym zdjęciu w artykule widać było ocenzurowane zwłoki, a obok nich poprzednie zdjęcie z kartoteki policyjnej przestępcy.
– Ten człowiek... Wygląda tak znajomo – mruknęła. Nagle jej oczy otworzyły się szeroko i natychmiast poszukała zdjęć, które kilka dni temu wysłał jej prywatny detektyw. Następnie porównała otrzymane zdjęcie ze zdjęciem w wiadomościach. Osłupiała z nagłego zrozumienia, zerwała się z miejsca.
– To naprawdę on!
Martwym mężczyzną, o którym donosiły wiadomości, był kierowca, który wjechał w samochód jej przybranych rodziców, dokładnie ten sam człowiek, który został uratowany z rąk prywatnego detektywa!
















