– Matthew, czy to nie twój człowiek niósł mój bagaż? Gdzie on jest? – Veronica zmarszczyła brwi i zapytała Matthew.
Mężczyzna zamknął parasol i ostrożnie zapiął jego pasek, po czym chłodno na nią zerknął, otwierając swoje wąskie usta. – Nie jestem z tobą w ogóle spokrewniony, więc dlaczego miałbym pomagać ci nieść bagaż?
Ten facet jest taki małostkowy. Jej wyraz twarzy pociemniał, gdy przewróciła
















