Callum Thorne jest duchem we własnym życiu. Odkąd ojciec wyrzucił go z domu za to, że jest gejem, przetrwał dzięki determinacji, grze na perkusji i błyskotliwemu umysłowi ukrytemu pod tatuażami i maską obojętności. Będąc na ostatnim roku studiów, chce tylko obronić dyplom, opłacić rachunki medyczne chorej matki i trzymać się z dala od rodziny, która go zniszczyła. Jednak gdy znikają jego pieniądze na czesne, zostaje zmuszony do zamieszkania z osobą, której najmniej by się spodziewał – Rhettem Vance’em, gwiazdą szkolnej drużyny futbolowej. Rhett ma zaplanowane całe życie: NFL, sława, wielkie dziedzictwo. Jednak jego idealna przyszłość zaczyna się sypać pod ciężarem słabych ocen i niemożliwych do spełnienia wymagań ojca. Jeśli nie zaliczy przedmiotów, wyląduje na ławce rezerwowych. Jego jedyną nadzieją jest korepetytor, którego nie cierpi. Callum jest uosobieniem wszystkiego, czym ojciec Rhetta kazał mu gardzić, ale nocna sesja nauki w ciasnym pokoju w akademiku zmienia zasady gry. Jeden pocałunek prowadzi do kolejnego, wciągając ich w tajemnicę, która może zniszczyć przyszłość ich obu. Kiedy wizerunek „Złotego Chłopca” Rhetta zaczyna pękać, a rodzinne sekrety Calluma wybuchają z niszczycielską siłą, obaj zostają uwikłani w grę, w której nie obowiązują żadne reguły. W obliczu zbliżającego się draftu do NFL i wpływowej, homofobicznej siły śledzącej każdy ich ruch, muszą zdecydować: czy to tylko sezonowy romans, czy gra o wszystko?

Pierwszy Rozdział

(Dwa lata temu) POV Calluma Jęknąłem cicho, przyciskając usta do warg Reida, jedną ręką obejmując jego plecy, a drugą mocniej zanurzając w jego miękkich włosach. W pokoju panował półmrok, pościel była niedbale rozrzucona wokół nas. Reid i ja nie spaliśmy całą noc i naprawdę nie sądziłem, żebyśmy mieli w najbliższym czasie zasnąć. Moi rodzice wyjechali na weekend na konferencję biznesową, więc oczywiście musiałem dobrze wykorzystać ten czas. A czy był lepszy sposób na spożytkowanie wolności niż z gitarzystą mojego zespołu, Reidem? Pocałunek stał się głębszy, a jego sapnięcia głośniejsze, gdy zacisnąłem dłoń na jego twardości. Kurwa, to było gorące. Sięgnąłem po lubrykant na szafce nocnej, gdy nagle drzwi skrzypnęły. Ledwo usłyszałem ten dźwięk, bo Reid zrobił coś językiem, co sprawiło, że wygiąłem się w jego stronę. — Callum, zgadnij co... Czy to była moja matka? Szybko zepchnąłem Reida pod siebie, czując ulgę, że przynajmniej byłem w majtkach, nawet jeśli w tej chwili tuż przed jej twarzą dyndał mój ewidentny problem. — Mamo — wydyszałem, wpatrując się w jej zszokowaną twarz. — To nie tak, jak myślisz, ja... Szybko zatrzasnęła za sobą drzwi. — Kurwa! Rzuciłem się, by zebrać ubrania rozsypane na podłodze, a serce waliło mi jak oszalałe, gdy ruszyłem za nią. --- — Co ty sugerujesz, Callum? W ustach miałem tak sucho, że mój język mógłby pewnie ciąć szkło. Splotłem wilgotne dłonie, wpatrując się we własne stopy. Spodziewałem się, że stary wybuchnie, jeśli się dowie. Ale nie sądziłem, że dowie się tak nieoczekiwanie, tak nagle. — Przepraszam, tato, powinienem był cię posłuchać. Nie chciałem, żeby u mnie nocował... Oczy mojego ojca pociemniały z mdłą wręcz wściekłością. — U niego? — warknął, a jego głos brzmiał nisko i groźnie, zanim uderzył dłonią w stół. Tego też się bałem. Nie byłem pewien, czy ojciec spokojnie przyjmie wieść o mojej orientacji, a teraz miałem już odpowiedź. — Tak, tato. U niego. Jestem... jestem gejem. Zerwał się z miejsca, a krzesło szorstko zgrzytnęło o marmurową podłogę – dźwięk ten podziałał na moje i tak już zszargane nerwy. — Chyba sobie, kurwa, żartujesz, Callum. Chyba sobie ze mnie, kurwa, żartujesz. Przeszył mnie paraliżujący strach, ale poczułem też swego rodzaju ulgę. Wszystko wyszło na jaw. To już nie był sekret. Wstałem z krzesła nieco chwiejnie, ale wytrzymałem jego spojrzenie. — Nie żartuję. Podobają mi się chłopaki, tato. W jego oczach znów pojawił się ten błysk. — Nie nazywaj mnie tak! — ryknął. — Nie nazywaj mnie tak, kurwa! Nie jestem ojcem dla pedalskiego śmiecia! Poczułem to – jak moje kości kruszą się pod ciężarem jego słów. Mój ojciec był z natury agresywnym człowiekiem, który wymagał bezwzględnego posłuszeństwa. Jeden krok poza linię i stawał się tykającą bombą, która nieuchronnie wybuchała. Ale nie to. Nie mógł mówić poważnie, był po prostu wściekły. — To tylko niewielka różnica od normy, tato. Nikogo nie krzywdzę... — Zamknij się! — Jego głos odbił się echem w jadalni, a szklany stół zdawał się trząść pod wpływem tej siły. Moja matka płakała w dłonie, trzęsąc się na całym ciele. — Jesteś całkowicie odcięty od tej rodziny. Chyba że powiesz, że przechodzisz jakąś durną fazę. Co? Stałem tam, sparaliżowany. Co by to dla mnie oznaczało? Nigdy więcej nie mógłbym być z Reidem ani z żadnym chłopakiem? Byłbym zmuszony do randkowania, a może nawet małżeństwa z kobietą? Ukrywania tej części siebie jak obrzydliwego sekretu? Na zawsze? — Powiedz to — kontynuował, a jego głos był niskim warkotem ledwo tłumionej furii. — Powiedz, że to tylko jakiś popierdolony błąd, głupi jednorazowy wybryk, a my po prostu będziemy udawać, że to się nigdy nie wydarzyło. Przed oczami przemknęła mi przyszłość, w której byłbym zmuszony żyć wbrew własnej naturze. Przełknąłem ślinę. — Nie mogę tego zrobić. Nozdrza mu zadrgały, a ja niemal słyszałem, jak kończy się mój czas w tym domu. — Dlaczego, kurwa, nie? — Bo to prawda. Jego usta wykrzywiły się w obrzydzeniu. Do mnie, do własnego dziecka. Jego kolejne słowa uderzyły jak cios w żołądek, odbierając mi dech. — Więc wynoś się z mojego domu. — Proszę, tato... — Powiedziałem: wynoś się! Drzwi za nami trzasnęły i odwróciłem się, by zobaczyć moją młodszą siostrę, Iris, stojącą za nami; szkolny plecak zsuwał się jej z ramienia. Patrzyła to na mnie, to na tatę, wyczuwając napiętą atmosferę. Jej wzrok spoczął na szlochającej matce, a potem na mnie – stojącym tam i walczącym o przetrwanie. Jej twarz wykrzywiła się w geście zagubienia. — Co się stało? Mój tata obrócił się, kierując część tej furii na nią. — Ty! Jak długo o tym wiedziałaś? Iris cofnęła się o krok, wciąż zdezorientowana. — Wiedziałam o czym? Mój tata kipiał, próbując opanować się na tyle, by móc mówić. Spojrzała na mnie ponownie, na moje drżące ciało. Wtedy w jej oczach pojawiło się zrozumienie. Była tylko jedna rzecz, która mogła wywołać u niego taką reakcję. — O. Wyprostowała się i podeszła bliżej, próbując go uspokoić. — Nie martw się, tato. To nie jest wielka sprawa. Obiecuję ci. Ostre klaśnięcie odbiło się echem w pomieszczeniu, gdy jego dłoń uderzyła ją w policzek. Iris zatoczyła się do tyłu, przykładając dłoń do twarzy w szoku. Jęknąłem i ruszyłem w jej stronę. Tata zwrócił się przeciwko mnie, zdając się wpadać w jeszcze większy szał, choć nie sądziłem, że to możliwe: — Nawet nie próbuj, chłopcze. Cofnąłem się, nie chcąc pogarszać sytuacji. — To nie ty decydujesz, co jest wielką sprawą w tej rodzinie, Iris — warknął. — Żadne z was! Spojrzała na mnie, a w jej oczach odbijała się jego wściekłość, choć pełne były niewypłakanych łez. — Tato, przestań — powiedziała drżącym głosem. — Zachowujesz się niedorzecznie! — Chcesz iść z nim? — wypluł. — Powiedz jeszcze słowo, a ty też wylatujesz. Stałem tam, obserwując to wszystko jak scenę z kiepskiego filmu. Tak musiało być, to nie mogło być moje prawdziwe życie. Dłonie Iris były zaciśnięte w pięści, trzęsła się z gniewu. — Nie możesz go wyrzucić jak śmiecia! To twój syn! — Już nie. — Iris — błagałem, starając się opanować głos. — Jest w porządku. Odwróciła się, a jej rysy były zniekształcone mieszanką złości i bólu. — Nie, nie jest! Uśmiechnąłem się do niej słabo. On już podjął decyzję i nic nie mogła na to poradzić. Nie chciałem, żeby cierpiała jeszcze bardziej lub prowokowała go, by wysłał ją ze mną tylko po to, by postawić na swoim. — Jest. Po prostu... odpuść, dobrze? Jej oczy, ciężkie od łez, wbiły się we mnie. — Cal — powiedziała łamiącym się głosem. — Pakuj swoje rzeczy, Callum — powiedział mój ojciec z lodowatą stanowczością, już się odwracając. — Nie jesteś moim synem. Ostateczność w jego głosie ścisnęła mi serce w piersi, ale nie mogłem zrobić nic więcej. Dał mi wybór, a ja wybrałem. Dotrzymam swojego wyboru i niech mnie szlag trafi, jeśli pozwolę mu zobaczyć, jak się łamię. Skoro nie byłem jego synem, to on nie był moim pieprzonym ojcem. Wszedłem na górę i upchnąłem do torby wszystko, co się dało. Byłem w połowie schodów, gdy mój wzrok przykuł pewien widok – walizka mojego kolegi, mój pokrowiec na gitarę i wszystko, co się w nim znajdowało, już spakowane i wystawione przed dom. Iris stała sztywno przy drzwiach, jej policzek był czerwony od uderzenia. Nasza matka kołysała się na podłodze, w przód i w tył, szepcząc modlitwy w próżnię. Odwróciłem od niej wzrok. Nie powiedziała ani słowa. Dlaczego? Jej syn był wyrzucany z domu, a ona nawet nie pisnęła słowem. Wyszedłem w chłodne nocne powietrze, wiatr smagał moją skórę. Miałem nadzieję, że spakowałem wystarczająco ciepłą kurtkę, bo źle znosiłem zimno. Mój ojciec stał w drzwiach z wyrazem całkowitego obrzydzenia na twarzy. — Jeśli wyjdziesz przez te drzwi, nie masz powrotu. Przełknąłem gorycz w gardle. Czy ja naprawdę to robiłem? Wychodziłem, by radzić sobie samemu? Spojrzałem na niego ponownie i moje serce stwardniało. Nie zrobiłem nic złego, to on mnie wyrzucał. Odmawiałem życia pod jego dachem, jeśli oznaczałoby to wyrzeczenie się części siebie. Przeżyję. — Nie zamierzałem wracać. Zmusiłem się, by się odwrócić, podnieść torbę, zrobić pierwszy krok i ruszyć przed siebie. — Żebym cię tu nigdy więcej nie widział, słyszysz! — ryczał za mną ojciec. — Nie jesteś już Thorne'em. Zacząłem iść. Z każdym kolejnym krokiem stawało się to łatwiejsze, aż w końcu wyszedłem z posesji. Nie obejrzałem się za siebie. Deszcz tylko przybierał na sile, gdy szedłem pustymi ulicami. Moja koszulka przemokła, nieprzyjemnie lepiąc się do skóry. Dzięki Bogu, Reidowi udało się wymknąć przez okno. Nie wiem, co mój tata by zrobił, gdyby go złapali. Ciężar tego wszystkiego nagle we mnie uderzył, a deszcz zmył moje bezgłośne łzy. Byłem bezdomny. Zostałem naprawdę bez domu i od teraz to miała być moja rzeczywistość.

Odkryj więcej niesamowitych treści