Everleigh
Poranne słońce wzeszło, kładąc na ziemi pomarańczowe i białe refleksy.
Obudziłam się bardzo wcześnie, by zacząć przygotowania do naszej podróży do Wellington. To będzie długa droga, więc muszę spakować swoje rzeczy i się uszykować.
Od wczorajszej kłótni Felix ani razu nie zajrzał, żeby sprawdzić, czy nic mi nie jest, czy może umieram. To było do niego zupełnie niepodobne.
Zazwyczaj po na
















