Felix
Gdy wzeszło poranne słońce, oblewając ziemię pomarańczowym blaskiem, przeciągnąłem się i wstałem z powodu uporczywego parcia na pęcherz, który nie mógł pomieścić już ani kropli. Był pełny.
Zeszłej nocy opowiedziałem Everleigh o moim spotkaniu z dzieciakiem, Rolandem, jego mamą i siostrą.
Everleigh poczuła do nich ukłucie litości. Powiedziała, że również z przyjemnością poznałaby tę rodzinę.
















