Clyde
– Bzdura! Co ty mi, kurwa, gadasz, co? Jak ja w ogóle mogłem zadać się z tak miernym człowiekiem jak ty? Jakim cudem ja i moja była żona dostajemy po równej części mojego majątku? – zbeształem mojego prawnika, pana Clintona Blarksa.
– Musi się pan uspokoić, panie Clyde. Sąd sam podjął tę decyzję. Zrobiłem, co w mojej mocy...
– To, co w pańskiej mocy, to za mało, mecenasie Clinton. Zapłaciłem
















