Felix
Ciągłe pikanie telefonu odpędziło sen z moich oczu bardziej, niż się spodziewałem. Była już 6 rano, kolejny piękny poranek.
Ziewając, wziąłem telefon, żeby sprawdzić, kto dzwoni, i zorientowałem się, że to Rose.
Wybrałem jej numer, wciąż przeciągając się w łóżku, ale przeszło mnie pewne przeczucie i odwróciłem się na drugą stronę łóżka.
Ku mojemu zaskoczeniu, Everleigh nie było już w łóżku.
















