Everleigh
Zmrużyłam oczy, patrząc prosto na drzwi wejściowe.
Moje spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem wyrafinowanej kobiety wkraczającej do kościoła ze złowrogim grymasem na twarzy.
Fakt, że jej obcasy nieustannie wywoływały kakofonię na twardej, marmurowej posadzce, przyciągnął do niej uwagę jednej trzeciej siedzących wiernych. To było celowe.
Miałam rację. Musiała się zjawić. Wielokrotnie
















