Clyde
– Hej, kochanie. O mój Boże, proszę, przepraszam – kajała się Laura, biegnąc w moją stronę.
Zauważyłem, że podwiózł ją jakiś mężczyzna, ale jego tożsamość pozostała dla mnie zagadką. Odjechał natychmiast po tym, jak ją wysadził.
– Co to ma znaczyć, Lauro? Skąd ty wracasz o tej porze? Wiesz, ile kosztowało mnie to twoje zachowanie? I kim do cholery jest ten dupek, który cię podwiózł? – zapłon
















