Everleigh
Felix nalegał, abyśmy zostali w szpitalu. Zadzwonił do kogoś, kogo nie znałam, i po krótkiej chwili starszy mężczyzna tuż po sześćdziesiątce, lekarz, wyłonił się znikąd i podszedł do nas w recepcji.
– Doktorze Bush – zawołałam, nagle go rozpoznając.
Zdjął okulary i spojrzał na mnie.
– Słucham? Kim pani jest? – zapytał zdezorientowany.
– Kochanie, znasz go? – Felix skierował na mnie zasko
















