— Och, przepraszam, tak mi przykro!
Vivienne szybko cofnęła dłonie.
— To był wypadek! — zawołała, unosząc ręce w obronnym geście.
Dominic pozostał niewzruszony. Odparł spokojnie: — To bez znaczenia. I tak nic nie mogę z tym zrobić.
„Niech to szlag...”
To było potwornie krępujące. Nigdy w życiu nie czuła się bardziej zażenowana.
Jedyne, na co Vivienne miała teraz ochotę, to wykopanie głębokiego doł
















