Vivienne i Silas szli obok siebie korytarzem prowadzącym do sali bankietowej.
Silas, który jeszcze przed chwilą na zewnątrz był pełnym godności i dumy dżentelmenem, teraz zmienił się całkowicie w potulnego szczeniaka — cały w uśmiechach i uwielbiających spojrzeniach rzucanych Vivienne.
— Nie mogę uwierzyć, że ci ludzie od Blackwoodów odważyli się cię tak prześladować! — narzekał. — Następnym razem
















