Rozwiedziona: Jego ukryta żona miliarderka

Rozwiedziona: Jego ukryta żona miliarderka

Autor: Alastair Kingsley

Rozdział 5
Autor: Alastair Kingsley
1 cze 2026
Vivienne myślała, że zaraz upadnie prosto na twarz. Właśnie wtedy poczuła na talii silne męskie ramię, które powstrzymało jej upadek. Świeży zapach mięty pieprzowej wypełnił jej zmysły, całkowicie ją odurzając. – Jesteś rozpalona… Masz gorączkę? – zapytał Dominic z nutą troski w głosie. W jego umyśle pojawił się nagły impuls, by ją chronić, a wraz z nim myśl: „Jest taka chuda i krucha, lekka jak piórko”. – To nie twoja sprawa! – syknęła Vivienne przez zaciśnięte zęby, odzyskując równowagę. Uparcie próbowała uwolnić się z jego ramion. Po dopełnieniu formalności zamierzała odejść z klasą, zostawiając Dominica w tyle. Chciała uniknąć wrażenia, że wykorzystuje chorobę, by wzbudzić litość. Jednak bez względu na to, jak twardą próbowała się zdawać, jej ciało było po prostu wyczerpane. Nawet gdy już stanęła pewnie na nogach, zachwiała się do tyłu. Widząc to, Dominic podniósł ją na rękach i powiedział: – Zabiorę cię do szpitala. – Co ty wyrabiasz… Puść mnie! – Wyraźnie zdenerwowana Vivienne szarpała się w jego ramionach z całych sił. – Zapomniałeś, że jesteśmy w separacji… – W okresie oczekiwania nadal jesteś uważana za moją żonę – upierał się stanowczo. Widząc, jak odchodzą razem, Isolde wpadła w panikę. Nie tak to miało wyglądać. Natychmiast położyła jedną rękę na biodrze, udając słabość. – Dom, zaczekaj! Nie mogę tak szybko chodzić w ciąży… – Zostań tutaj, poproszę Gideona, żeby cię później odebrał – powiedział Dominic głębokim głosem, po czym odwrócił się z powrotem do Vivienne. – Nie mogę stać z boku i patrzeć, gdy ona ewidentnie jest chora. Słysząc to, Vivienne o mało nie wywróciła oczami. „Co on, do diabła, wyprawia?! Najpierw zapładnia kochankę i zmusza żonę do rozwodu, a teraz zachowuje się, jakby wciąż mu na mnie zależało?!” „Za kogo on się uważa? Próbuje mnie mamić? Ten palant… Wygląda na to, że naprawdę idealnie pasuje do Isolde Beaumont!” „Skoro chcesz tak pogrywać, to nie miej mi za złe, że ja też będę!” Vivienne postanowiła zmienić strategię i oplotła ramiona wokół szyi Dominica. Trzepocząc zalotnie rzęsami, powiedziała: – Dziękuję ci, mój drogi były mężu. Oczy Dominica pociemniały, a on sam oniemiał. Nikt nie mógł odgadnąć, co w tej chwili działo się w jego głowie. Z kolei z twarzy Isolde odpłynęła krew, a jej miejsce zajęła czysta wściekłość. W szpitalu Dominic towarzyszył Vivienne przez cały czas. Posunął się nawet do tego, że czekał z nią na wyniki badań krwi. Na szczęście szpital nie kazał im długo czekać. – Jej temperatura wynosi obecnie 39,3°C. Czy pan zdaje sobie sprawę, że oprócz infekcji bakteryjnej ma ona infekcję wirusową? Gdyby trafiła tu choć trochę później, zastałby pan zimnego trupa, a nie pacjentkę z gorączką. Po przejrzeniu raportu lekarz poprawił okulary i surowo skarcił Dominica. – Jakim pan jest mężem? Jak mógł pan pozwolić żonie nosić tak cienkie ubranie w taką pogodę, i to jeszcze z gorączką? Jak można być tak pozbawionym serca? W momencie gdy Dominic zamierzał zacząć wyjaśniać, Vivienne odezwała się przesłodzonym tonem, dławiąc się sztucznymi łzami. – Panie doktorze, proszę go o to nie obwiniać. Może i głodził mnie i zostawiał na mrozie… Może jest bardzo porywczy i wyładowuje na mnie złość… Może mnie zdradził i zmusił do rozwodu, ale… jestem w stanie tyle dla niego znieść. On jest po prostu zbyt przystojny, nie mogłabym żywić do niego urazy! Dominic był kompletnie skonsternowany. „Co ona wygaduje? Dlaczego tak bardzo różni się od osoby, którą pamiętam?”. Lekarz również sprawiał wrażenie mocno zaskoczonego, patrząc na nich oboje z niedowierzaniem. „Ach, to młodsze pokolenie… Zawsze pełne… niespodzianek”. – Pani stan powinien się ustabilizować po zażyciu przepisanych przeze mnie leków. Może pani tu odpocząć, dopóki kroplówka się nie skończy – powiedział lekarz przed opuszczeniem sali. Dominic i Vivienne zostali sami w sali, co wytworzyło dziwne napięcie. Mimo czterech lat małżeństwa, rzadko spędzali czas sam na sam. Dominic włożył ręce do kieszeni i górując nad Vivienne, zapytał: – Skończyłaś już te gierki? Vivienne odchrząknęła niezręcznie i odpowiedziała: – Tak. Była już świadoma, że gdyby dalej się wygłupiała, mogłaby stracić życie. – Dlaczego nie przełożyłaś dzisiejszego spotkania, skoro wiedziałaś, że masz wysoką gorączkę? Policzki Vivienne były zaczerwienione od temperatury. Leżała nieruchomo na łóżku i znów przypominała tego bezbronnego małego króliczka, którego znał. O dziwo, ten widok sprawił, że jego serce ścisnęło się z żalu. – Jaki był sens przekładania? To i tak nieuniknione, prawda, panie Blackwood? – odpowiedziała cicho Vivienne. Choć pragnęła miłości Dominica, wiedziała, że nie może pozwolić sobie na pogrążenie się w tej fantazji. – Dziękuję za dzisiaj. Już czuję się dobrze, możesz iść. Twoja ciężarna kochanka czeka na ciebie, sam wiesz! Jej stwierdzenie zdawało się przywrócić Dominica do rzeczywistości. – Dobrze, w takim razie będę się zbierał. Właśnie wtedy do sali weszła wysoka, szczupła postać. – Szefowo, jak to się stało, że przez rozwód wylądowałaś w szpitalu…?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Rozwiedziona: Jego ukryta żona miliarderka | Czytaj powieści online na beletrystyka