– Mam to tutaj. Jakże bym śmiał się obijać, skoro jesteś moją szefową? – Silas przestał żartować i podał kobiecie gruby stos dokumentów.
Vivienne, nie zważając na swój stan zdrowia, szybko przejrzała strony.
Po chwili na jej ustach pojawił się zadowolony uśmiech. – Dobrze. Wiedziałam, że ci prawnicy nie są tak przeciętni, na jakich wyglądają. Są warci o wiele więcej niż to, co on zaproponował jako
















