Osobą prowadzącą był nie kto inny jak mężczyzna, na którego Vivienne czekała całą noc — Jasper.
— Pani Ashcroft, moja niepokorna córka tym razem zdecydowanie przebrała miarę. Ukarałem ją już miesięcznym aresztem domowym. Mam nadzieję, że znajdzie pani w sercu dość siły, by jej wybaczyć — Jasper przeprosił szczerze, a jego twarz malowała poczucie winy.
— Miałam szczęście i wyszłam z tego bez szwank
















