— Ja... — wykrztusiła Isolde, wyraźnie zakłopotana.
Owszem, bardzo lubiła Dominica, ale tylko wtedy, gdy był idealny i pełen wigoru. Gdyby miał być nieudacznikiem przykutym do łóżka, nawet by na niego nie spojrzała, a co dopiero za niego wyszła.
Widząc tę reakcję, Vivienne poczuła lekkie poirytowanie.
Miała wrażenie, że Isolde wybrzydza i gardzi skarbem, który ona sama pielęgnowała przez tyle lat,
















